Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 340/2016, Poniedziałek 5 grudnia 2016 r., Kryspina i Saby
Opublikowano
Przemyśl, Jarosław, Przeworsk, Lubaczów, Region
Ukryta opcja tragiczna
Nie tak dawno temu pisałem o specjalnym rodzaju emocji, jakie w naszym kraju wywołują nagrody literackie. Było już o Noblu, było o Nike, a tym razem rzecz idzie o nagrodę literacką im. Juliana Tuwima. Przyznają owo wyróżnienie (wraz z niebagatelną kwotą) znawcy literatury i pisarze związani z miastem Łodzią, co w tym wypadku zrozumiałe, bo i sam Tuwim z miasta Łodzi pochodził.

A że miasto to ma literackie tradycje wcale nie najgorsze, zaś autor Lokomotywy był mistrzem polskiego słowa, to wydawać by się mogło, że nagroda ta rzeczywiście trafiać będzie zawsze do najlepszych i uznanych pisarzy.

No i tu cały ambaras, bo tegoroczną nagrodę dostał Jarosław Marek Rymkiewicz: tytularny profesor, uznany dramaturg i wybitny poeta w jednej osobie, który zresztą w Łodzi szmat jakiś życia spędził. Spełnił zatem wszystkie wymogi i cała sprawa przeszłaby bez większego echa, gdyby nie fakt, że pan Jarosław Marek od pewnego momentu swój talent literacki bardzo politycznie ukierunkował, pisząc rozmaite sonety smoleńskie, ody do Jarosława czy inne elegie o chłopcach bardzo polskich. 

Toteż powstał w jury spór poważny i nierozwiązywalny o to, czy można uhonorować ksenofoba w imię wielonarodowego – bądź co bądź – Tuwima. Nagrodę co prawda przyznano, ale kilka osób z hukiem opuściło kapitułę owego lauru poetyckiego.

To z kolei idealny temat dla wszelkich ironicznych komentatorów – no bo przecież zaciekły spór prowadzony przez literaturoznawców musi się wydawać postronnemu obserwatorowi czymś nieskończenie śmiesznym. A jeśli jeszcze spór ma polityczne podłoże – toż to medialny rarytas. Mnie w tej sprawie jednak głęboko przejął los samego laureata. Bo proszę zauważyć: przez ostatnich osiem lat żył w swej samotni, z dala od pysznego świata reżimowej literatury, wysyłając jedynie co jakiś czas swe jadowite liryki do zaprzyjaźnionych gazet.

 

A więc był – w swym przekonaniu przynajmniej – jak każdy nasz wieszcz: poetą, co na politycznym zesłaniu, wzdycha (bezskutecznie) do jutrzenki swobody. Jednak teraz – jak na ironię – nagrodę Tuwima dostał już za nowej władzy, a zatem status jego dramatycznie się zmienił: bo jakże to być w Polsce wieszczem spełnionym?

Cóż to za wieszcz, którego przepowiednie się spełniają, którego wiersze z zapałem czytają prezydenci, premierzy, ministrowie, a kto wie, może nawet prezesi? Co to za wieszcz, który za życia dostaje laury i jeszcze na dodatek wyrazy czci bardziej materialne? Każdy, kto zna narodową literaturę, wie, że nie było takiego wieszcza. W takim razie niepokój pana Jarosława Marka musi być ogromny, bo oto opcje są dwie: albo nastąpił koniec świata i nastała ostateczna sprawiedliwość w dziedzinie literatury, albo hołdy te są dowodem na to, że wieszczem on jednak nie jest. Zaiste, wybór między tymi opcjami jest głęboko tragiczny…

1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Krokodyl 185.25.120.237 23.12.2015

Nie ma komentarza??? Czyżby zakaz nowych włodarzy-nie nie to spec nagroda dla swojego.Stary film "Sami swoi"

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę