Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2016, Czwartek 8 grudnia 2016 r., Marii i Wirgiliusza
Opublikowano
Kaz powraca
Już myślałem, że nie będę musiał nigdy więcej wspominać o Kazimierzu Marcinkiewiczu. Tak mi się wydawało. A jednak się myliłem. Były premier powraca za sprawą sensacyjnego rozstania z żoną. Drugą. Na wstępie, aby było jasne. Nie ma tak, żeby określać to po ludzku. Musi być dziwnie. Taka konwencja. Na początek sprawa imion. Nie może być – Kazimierz i Izabela. Ma być ze szpanem – Kaz & Isabel. Zawsze to brzmi tak jakoś inaczej. Na bogato.
Idąc dalej. Zamiast powiedzieć, że przeszła mu miłość – tak po prostu – używa języka wykwintnego i wyszukanego. „Ja może byłem ślepy, ale nie głuchy – Kazimierz Marcinkiewicz przyznaje przyjaciołom, że widział niedostatki intelektu swojej żony Isabel”. Ten cytat z Newsweeka ukazuje, jak wyegzaltowanym i wyszukanym językiem trzeba się posłużyć, by przekazać proste prawdy. Było, minęło. Ale nie, musi być ten niedostatek. Intelektu. Zaczynał jako nauczyciel matematyki i fizyki w Szkole Podstawowej nr 17 w Gorzowie Wielkopolskim. Potem pociągnęło go w górę. Taki los. Najpierw do kuratorium, potem na fotel wiceministra edukacji. Dalej poszło jak z płatka. Został szefem gabinetu premiera Buzka, posłem, szefem komisji Skarbu Państwa, aż wreszcie z uścisku dłoni Jarosława Kaczyńskiego – premierem rządu. Wtedy to zostanie zapamiętany jako „yes, yes, yes”, kiedy radość z wywalczonych na unijnym szczycie euro objawiła się po angielsku. Widać tu spryt i polityczne wyczucie. Po polsku nie mogło być z oczywistych względów. „3 x tak” już było i źle się kojarzy. A tak – jakoś inaczej – z przytupem i bardziej światowo. Na fotelu szefa rządu Kaz trwał dość długo, bo w latach 2005 – 2006. Potem został co prawda p.o. prezydenta Warszawy, ale przegrał walkę o ten kolejny fotel z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Został więc dyrektorem. EBOiR w Londynie. Ktoś zapyta, co to jest. Niepotrzebnie. Jeśli ktoś nie wie, może to oznaczać niedostatek. Intelektu. 

Idąc dalej, Kazimierz Marcinkiewicz współpracował z londyńskim bankiem Goldman Sachs. Tabloidy szacowały wtedy jego zarobki na pół miliona złotych miesięcznie. Niektórzy oponowali, że tyle nie zarabia nawet prezes największego polskiego banku. Przecież Kaz był tylko zewnętrznym współpracownikiem. Nieważne, ile wtedy zarabiał. Ważne, że właśnie wtedy poznał Isabel. Nie umiem tego tak pięknie i cudnie opisać. Czynią to wielcy mistrzowie gatunku. Na łamach Party-Życie gwiazd! tak to piszą: „To miała być miłość do grobowej deski. Ale nie była! Po sześciu latach związek kończy się w atmosferze skandalu…” . Te trzy kropki są konieczne, jeśli zważyć, że Isabel zamierza napisać książkę. Zasugerowała, że zdradzi tam kulisy tego związku, nie omijając intymnych. Kaz już napisał książkę o kulisach. Władzy. Obecnie przyszła kolej na Isabel, która zamierza to omówić z innej strony. Teraz takie czasy, że nikt książek nie czyta, ale za to każdy pisze. Może być ciekawie. Nie każda historia zaczyna się od tego, że oboje uwielbiają sushi i musicale. Obecnie Isabel żali się: „kiedyś byłam jego wizytówką i trofeum, a zaczęłam być ciężarem”. Kaz na treningi biegowe wychodzi w kapturze. Jak widzi aparat fotograficzny, od razu zasłania twarz, choćby to był Japończyk fotografujący Pałac Kultury. Cena sławy. Kazimierz Marcinkiewicz chce wrócić do polityki. To chwalebne. Na razie wraca na łamy tabloidów, tygodników i miesięczników. Od czegoś trzeba zacząć.   

1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
vicekatolik 31.182.87.211 08.02.2015

>Najpierw do kuratorium, potem na fotel wiceministra edukacji.<

Należałoby uzupełnić, że z tego stanowiska został szybko zdymisjonowany przez ówczesnego premiera Bieleckiego za publicznie wyrażoną głupotę w TV, że używanie prezerwatywy jest grzechem ! Ot taki świetoj.....y był wtedy.

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium