Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 341/2016, Wtorek 6 grudnia 2016 r., Mikołaja i Emiliana
Opublikowano
Dylematy, dylematy...
Po wyborach, jak to po wyborach: jedni świętują w ekstazie, drudzy pogrążają się w rozpaczy. Na jednych, jak grom z jasnego nieba, spadła hiobowa wieść, że już na Wiejską nie wrócą, innych poraziła informacja, że wbrew zdroworozsądkowym przewidywaniom najbliższe kilka lat spędzą w poselskich ławach i pokojach (a czasem też pewnie na podłogach).

Mnie w tym wszystkim najbardziej przejmuje los nowych posłów, których wprowadził do Sejmu Paweł Kukiz. Cóż za paradoks: mieli wejść do parlamentu, by go niszczyć od środka, co byłoby łatwe, gdyby kilku nielicznych Kukizowych zwolenników co jakiś czas zakłócało obrady, przykuwało się do mównicy lub w inny sposób dokonywało sejmowej obstrukcji. Jednak pech chciał, że okazali się w nim trzecią co do wielkości siłą, a to już nakłada na nich pewne dodatkowe obowiązki. Trzeba będzie wyznaczyć swego marszałka, trzeba będzie uczestniczyć w komisjach i podkomisjach, trzeba będzie czasem coś przegłosować itp. Oczywiście można to robić w duchu karnawałowym i jedynie ośmieszać pozostałych posłów, wydaje mi się jednak, że trudno w ten sposób spędzić cztery lata. Jeden poseł może sobie błaznować i w ten sposób trawić czas w Sejmie, ale kilkudziesięciu - to już byłaby kpina z obywateli raczej.

Siłą rzeczy wyborcy najwięcej będą oczekiwać od liderów ugrupowania, a zatem Paweł Kukiz będzie musiał czasem coś konstruktywnego w Sejmie powiedzieć. Rozumiem jego dylemat, bo przecież w końcówce kampanii zdobył głosy właśnie przez to, że nic nie mówił (a przynajmniej mało). Kilka miesięcy temu bowiem każda jego wypowiedź odbierała mu kolejny procent ewentualnych wyborców, ale zorientował się w porę i głosy niezadowolonych przy sobie zatrzymał. Dylemat jego tym większy, że po głosowaniu do Senatu trudno mu będzie dalej promować JOW-y, czyli stracił jedyny temat, na którym się naprawdę znał.
Jednak jeszcze większe dylematy ma Piotr Liroy Marzec, który trafił na Wiejską wprost ze sceny hiphopowej. Pierwszy jego dylemat ma charakter językowy. Jako raper całe swe życie posługiwał się językiem nieparlamentarnym, a teraz - co za ironia losu - będzie musiał volens nolens słowa jedynie parlamentarne wygłaszać. Drugi dylemat jego jest natury intelektualnej: przy okazji bowiem wyborów do europarlamentu rzeczony Liroy wziął udział w zabawnej kampanii społecznej, w której ironicznie wykpiwał przedwyborczą ściemę. A teraz właściwie będzie wygłaszał te same co w wtedy słowa, ale już na serio. No i wreszcie dylemat tożsamościowy: do tej pory był znany pod pseudonimem Liroy, ale w życiu był Piotrem Marcem, ojcem dzieciom, mężem żonie itp. Jednak skoro przed wyborami zmienił nazwisko na Liroy, czyli jego fikcyjne JA sceniczne stało się prawdziwą osobą, to co stanie się z jego osobowością?

Jak widać, dylematy ruchu „Kukiz 15” mnożą się same, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Jedyna nadzieja w tym, że niezwykły kapitał intelektualny pomoże dziarskim posłom w tym piekielnie trudnym zadaniu, by jednocześnie tworzyć system i być poza nim, by być za, a nawet przeciw i nie dać się przekonać, że czarne jest czarne, a białe jest białe.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę