Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2016, Czwartek 8 grudnia 2016 r., Marii i Wirgiliusza
Opublikowano
Rozum, nauka i hejt
Był taki czas, że symbolem najszerszej i najbardziej wszechstronnej wiedzy o świecie była encyklopedia. Jej kariera zaczęła się w czasach Oświecenia, kiedy nauka, rozum i społeczna użyteczność stały się wartościami bezdyskusyjnymi. I choć tak naprawdę pierwsza była angielska Cyclopedia Chambersa, to oczywiście najsłynniejsza i najważniejsza okazała się 35-tomowa Wielka Encyklopedia Francuska, powstająca przez kilkadziesiąt lat pod genialnym kierownictwem Denisa Diderota, a wśród jej autorów znaleźli się m.in.: Wolter, Rousseau, Helwecjusz czy Monteskiusz.

Zebranie w tym jednym projekcie takich osobowości samo w sobie było już wydarzeniem w dziejach świata, nie mówiąc już o samym dziele, które w efekcie powstało i zmieniło oblicze naszej rzeczywistości. Od tej pory podobne próby zebrania w jednej publikacji całości wiedzy ludzkiej stawały się coraz bardziej popularne, a encyklopedie zaczęły zdobić półki publicznych i prywatnych bibliotek.

U mnie w domu na honorowym miejscu stała 4-tomowa Encyklopedia Powszechna PWN, która wtedy wydawała mi się absolutnym szczytem wiedzy i mądrości. Pamiętam też, że korzystanie z tego kompendium wiązało się ze specjalnym rytuałem: najpierw konieczne było zezwolenie rodziców, potem trzeba było specjalnie do jej czytania umyć ręce, tom zdjąć można było z półki tylko oburącz, żeby ciężki wolumin się nie rozerwał w niepewnych dłoniach dziecka, a kładło się go równo na czystym stole i dopiero wtedy można było czytać. Dziś może się to wydawać jakimś archaicznym i niezrozumiałym obrzędem, jednak te domowe zwyczaje wynikały z przekonania o wielkiej wartości tej pozycji: zarówno materialnej (encyklopedie zawsze były drogie), jak i duchowej.

Dziś już nikt nie zapisuje się w kolejce do księgarni po takie encyklopedie, nikt ich nie dostaje w wymarzonym prezencie na urodziny, nikt z nich w ogóle nie korzysta, bo i po co, skoro cała wiedza jest w Wikipedii.

Jeszcze kilka lat temu Wikipedia budziła uśmiech politowania na twarzach znawców, dziś jest poważnym i wygodnym źródłem prawdziwych informacji. Jej drukowana wersja – jak to pokazał niedawno pewien artysta – wypełniłaby siedem i pół tysiąca tomów, a to i tak tylko w jednej wersji językowej. Fenomenem Wikipedii jest to, że tworzą ją użytkownicy, którzy chcą się podzielić wiedzą, a często są to specjaliści w swej dziedzinie. Poszczególne hasła są edytowane, weryfikowane i uzupełniane przez wiele lat, przez wielu autorów, toteż można powiedzieć, że rzeczywiście zawiera ona aktualną wiedzę ludzkości.

No i teraz okazuje się, że pół miliona polskich użytkowników Neostrady nie będzie mogło swobodnie edytować haseł Wikipedii. Jest to kara za rasistowskie, jawnie kłamliwe, pełne przemocy i agresji wpisy do haseł Wikipedii, jakie umieszczali przez ostatnie 5 lat użytkownicy Neostrady, której właściciel nie zrobił nic, by ukrócić te hejsterskie praktyki, mimo próśb wydawców Wikipedii. Niektórzy się teraz zastanawiają, czy taka odpowiedzialność zbiorowa jest słuszna, ale w gruncie rzeczy dobrze się stało. Może dzięki takim akcjom zaczniemy trochę bardziej szanować publiczną przestrzeń, nawet tę wirtualną.

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium