Życie Podkarpackie nr 16/2017 Życie Podkarpackie nr 16/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 115/2017, Wtorek 25 kwietnia 2017 r., Marka i Jarosława
Opublikowano
Region
Delfin a sprawa ludzka
Kto by nie lubił delfinów? My, mieszkańcy Podkarpacia co prawda znamy je najczęściej tylko z filmów, choć pewnie niektórzy z nas zaliczyli podczas jakichś upojnych wakacji wizytę w delfinarium, a nieliczni być może zobaczyli je na własne oczy w stanie dzikim podczas morskiego rejsu. Ja osobiście zakochałem się w delfinach jako dziecko, dzięki francuskiemu animowanemu serialowi „Biały delfin Um”, w którym delfiny potrafią się komunikować, współpracują z ludźmi i na dodatek kierują się w życiu szlachetnością.

Wtedy uważałem to za bajkę, dziś okazuje się, że w tym idyllicznym obrazku było wiele racji. Niezależnie jednak od tego, w jaki sposób je poznaliśmy, można chyba śmiało stwierdzić, że wszystkim nam zwierzęta te kojarzą się jakoś wybitnie dobrze.

Może jest to efekt korzystnego PR, jaki to zwierzę ma wśród Indoeuropejczyków, już od czasów przedhistorycznych zresztą, bo przecież wszelkie mityczne lub literackie opowieści o delfinach, przedstawiały je w świetle korzystnym, i to nie ze względu na ich walory smakowe. Może owa sympatia to efekt specyficznego wyrazu delfiniego pyska, który sprawia, że ssak ten wydaje się ciągle uśmiechać. Może też jest to poniekąd efekt zaskakujących wyników badań naukowych nad delfinami, które wykazują ich niezwykle wysoki poziom inteligencji, zaawansowanie społecznej organizacji czy wreszcie wielką empatię także wobec innych gatunków zwierząt. Są to zwierzęta na tyle niezwykłe, a w wielu kwestiach wręcz przewyższające człowieka, że na przykład w Indiach uznano je niedawno za specjalny rodzaj istot: jeszcze nie ludzi, ale już nie zwierząt i tym samym nadano im nawet pewne prawa.

Piszę o tym, bo kilka dni temu świat obiegły zdjęcia z masakry delfinów u wybrzeży Wysp Owczych. Masakry oficjalnej i chronionej przez władze wysp (oraz Danii, która sprawuje nad tym terytorium protektorat). Jak przyznają sami organizatorzy, rzeź ta ekonomicznie jest już zupełnie nieuzasadniona (nie brak na wyspach żywności), nie jest to też atrakcja turystyczna. Po prostu co roku od kilkuset lat dzielni rybacy zabijają przy brzegu setki delfinów, bo tak każe tradycja. Oni nie widzą w tym nic niezwykłego, a jednak dla większości ludzi zdjęcia przedstawiające myśliwych z maczetami pławiących się w morzu czerwonym od krwi są szokujące.

Ktoś powie, że to medialna histeria, że przecież co dzień zabija się na całym świecie w taki czy inny sposób miliony zwierząt i nikt się tym nie ekscytuje. Pewnie tak. Ale takie sceny, jak ta krwawa jatka, być może trochę zmienią nasze podejście do zwierząt. Skoro żal nam inteligentnych, łagodnych, sympatycznych waleni, to może z czasem rozszerzymy tę naszą empatię na inne gatunki. Na pewno się da, skoro delfiny już to zrobiły kilka tysięcy lat temu.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Czy kultywowałeś w tym roku tradycję śmigusa-dyngusa?
  • Tak, wykorzystując każdą okazję, by kogoś oblać
  • Symbolicznie, oblewaliśmy się tylko w domu z rodziną
  • W tym roku jakoś nie było okazji, nadrobię w kolejnym
  • Nie uznaję tego zwyczaju
nr 16/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium