Życie Podkarpackie nr 12/2017 Życie Podkarpackie nr 12/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 82/2017, Czwartek 23 marca 2017 r., Feliksa i Pelagii
Opublikowano
Urlop alternatywny
Czas urlopów to bez wątpienia okres stresów, niepokojów i utraconych złudzeń. Na dobrą sprawę, ludzie, którzy pracują intensywnie, już mniej więcej od lutego zaczynają snuć śmiałe plany wyjazdów, przeglądać setki stron internetowych poświęconych turystycznym atrakcjom, wreszcie śledzić oferowane przez rozmaite biura podróży „minuty”: „first”, „last” czy „middle”. Potem zaczyna się dopasowywanie terminów urlopowych, znajdywanie opiekunów dla domowych zwierząt, profilaktyczne szczepienia, przyspieszone kursy językowe, zakupy turystycznego sprzętu, zarówno koniecznego jak i tego na wszelki wypadek, śledzenie sytuacji wewnętrznej w krajach niestabilnych politycznie, wreszcie uzależnienie od prognoz pogody.

Po czterech miesiącach wreszcie możemy wyruszyć, ale to dopiero początek prawdziwych stresów. A to nasz samolot z przyczyn niezależnych wyląduje w porcie lotniczym odległym od docelowego o 500 km. A to zielona karta nam się skończy dzień przed samochodową podróżą. A to wreszcie zapomnimy paszportu na toaletce w przedpokoju lub w egzotycznym kraju zorientujemy się, że nie włączyliśmy zawczasu raomingu w telefonie. A jeszcze może okazać się, że nasz upragniony wakacyjny raj właśnie dokonuje Grexitu i po ulicach kurortów grasują hordy eurosceptycznych tubylców.

Zatem dla tych wszystkich, którzy chcieliby uniknąć podobnych stresów mam propozycję na alternatywne wakacje. Na zewnątrz pozornie wszystko zostaje tak samo: pytamy znajomych w pracy o ich pany wakacyjne, ostentacyjnie otwieramy na komputerze strony biur podróży, w księgarniach zatrzymujemy się mimochodem przy półkach z mapami. Żegnamy się ze znajomymi i rodziną, psa oddajemy na przechowanie zaufanej cioci, ciekawskiemu sąsiadowi przekazujemy domowe rośliny wraz ze szczegółową instrukcją jak je podlewać. Gdy wreszcie nadchodzi ten dzień, zamykamy się w mieszkaniu, zasłaniamy okna, wygłuszamy drzwi kołdrą, wyłączamy telefony i zaczynamy odpoczynek.

I tak przez dwa tygodnie: żywimy się produktami z puszek lub zupami instant, wymarzone zabytki zwiedzamy wirtualnie w internecie, ciała zaś naświetlamy lampą UV (chyba że zaplanowaliśmy wakacje na polskim morzem, wtedy nikogo nie zdziwi brak opalenizny). Na poczcie głosowej w telefonie nagrywamy krótki tekst po angielsku (dowolnej treści), który sprawi, że nikt nie będzie nas niepokoił bojąc się wysokich opłat za zagraniczne rozmowy. W międzyczasie opanowujemy perfekcyjnie programy komputerowe do obróbki zdjęć, by móc fabrykować fałszywe selfie z wakacji i oczywiście wrzucamy je na fejsa lub twittera (publikując je trzeba tylko pamiętać o różnicach czasowych, żeby mistyfikacja nie wyszła na jaw). Poza tym mamy czas na czytanie, oglądanie filmów, długie rozmowy w gronie najbliższych itp.

Po dwóch tygodniach jesteśmy wypoczęci, opaleni, nasze relacje rodzinne zostały odnowione, nasze zasoby finansowe praktycznie nie uległy naruszeniu, nadrobiliśmy lekturowe zaległości i jeszcze nauczyliśmy się profesjonalnej obróbki zdjęć. A czy nie na tym powinien polegać dobry urlop?

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Czy po zmianie przepisów zauważyłeś wzmożoną wycinkę drzew w Twojej okolicy?
  • Tak, tną na potęgę
  • Drobne zmiany, raczej kosmetyczne
  • Nie zauważam zmian
nr 12/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium