Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 338/2016, Sobota 3 grudnia 2016 r., Franciszka i Ksawerego
Opublikowano
Przemyśl
Miasto paradoksu
Goście odwiedzający Przemyśl zwracają uwagę, że to jest miasto unikalne w skali światowej. Unikalne jednak nie z powodu jego niezwykłych atrakcji czy piękna. Tak naprawdę zaskakuje ono turystów swoją paradoksalnością, co widać zwłaszcza w wakacje. Otóż jak chcą władze miasta, ale też i wielu jego mieszkańców oraz lokalnych przedsiębiorców, Przemyśl stawia na turystykę. Jak wiadomo, czasem złotych żniw dla przemysłu turystycznego są lipiec i sierpień, a więc to właśnie wtedy wszelkie publiczne i prywatne instytucje powinny współdziałać, by gościom przybyłym z daleka atrakcyjną rozrywkę zapewniać. Tak jest wszędzie, ale nie u nas...

W Przemyślu akurat w tym czasie zamknięty dla zwiedzających zostaje budynek Muzeum Narodowego zlokalizowany przy Rynku. Oczywiście remonty i urlopy to ważna rzecz, ale być może warto czasem jakoś lepiej je zaplanować w czasie. Owszem, muzeum jest instytucją marszałkowską i to nasz włodarz ze stolicy regionu tak zadecydował, co nie zmienia faktu, że miasto nad Sanem potwierdza swą niezwykłość, gdyż podobne przybytki w całym województwie pracują pełną parą.

A oto inny przykład paradoksu. Od lat trwa dyskusja na temat funkcjonowania ogródków kawiarnianych wieczorową porą. Te, które działają w samym centrum miasta, w okolicach Rynku, wciąż borykają się z interwencjami straży miejskiej i policji, wzywanych przez niezadowolonych z hałasu mieszkańców. I chociaż rzadko słychać tam podniesione głosy, śpiewy i inne przykre odgłosy, to jednak stróże porządku swymi częstymi wizytami uprzykrzają życie tym przybytkom, a przecież to właśnie dzięki nim miejscowości turystyczne na całym świecie zyskują sympatię urlopowiczów.
Jednak te same służby nie są już tak radykalne, gdy chodzi o inne lokale, które generują hałasy o wiele większe. Słynny, a raczej nieslawny taras nad Sanem, zamiast przyciągać turystów, odstrasza ich i przeraża weekendowymi imprezami karaoke. I choć poziom hałasu podczas ich trwania jest naprawdę wysoki, to nikt nie ma ochoty niczego zrobić z tą wątpliwą wizytówką miasta. Tutaj interwencje mieszkańców nie odnoszą skutku, bo imprezy te kończą się przed g. 22, a więc prawo nie zostaje naruszone. Ale czy miasto, które dba o piękny wygląd kamienic i ulic, nie powinno też dbać o estetykę dźwiękową (kolejny paradoks)?

To jednak jest u nas wciąż spory problem, bo wydaje się, że nikt nie przejmuje się hałasem gnębiącym nas na co dzień. Żadne służby nie reagują, gdy np. jakiś sklep postanawia reklamować się za pomocą głośnej muzyki odtwarzanej przez ustawione na ulicy głośniki. Żadnym służbom nie przeszkadzają samochody wyposażone w megafony, reklamujące jakieś superpromocje. Nikt nie zwraca uwagi ludziom, którzy w miejscach publicznych głośno i bez skrępowania rozmawiają przez telefony, zmuszając nas do poznawania ich rodzimych, służbowych lub dietetycznych sekretów. Przyzwyczailiśmy się do tego, że zawłaszczanie przestrzeni za pomocą niechcianych dźwięków uchodzi zawsze płazem. Przyzwyczailiśmy się do niezrozumiałych paradoksów.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że różne władne osoby podczas swoich wakacyjnych podróży do innych miast zorientują się, że tak być wcale nie musi i postanowią rozwikłać kilka naszych paradoksów.

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę