Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 341/2016, Wtorek 6 grudnia 2016 r., Mikołaja i Emiliana
Opublikowano
Wielki czarodziej
„Znaną ogólnie jest rzeczą, że nic – zwłaszcza w porze zimowej – towarzystwa tak nie rozwesela, jak dobre sztuki magiczne”. Tak właśnie rozpoczyna się przedmowa do wiekowego poradnika czarów i magii. Sfatygowana broszurka ma już pożółkłe kartki, jest postrzępiona, brak jej okładki. Na grzbiecie zszyta jest nicią, a na pierwszej, pustej stronicy wypisano atramentem: Wielki Czarodziej. Pod spodem – Pietrzkiewicz Zbigniew.

Nie wiem, czy to nazwisko autora, czy niegdysiejszego właściciela książeczki. W internecie tego nie ma. A mówią, że jest tam wszystko. To cacko znalazłem kiedyś u dziadka na strychu, w starej skrzyni (a jakże!). Przetrwało do dziś, choć powstało pewnie sto lat temu. Nie każdy wie „jak włożyć jajo do butelki o wąskiej szyjce lub wciągnąć na nie pierścionek bez uszkodzenia takowego”. Wielki Czarodziej wie. Poda, jak szklankę do piwa rozbić głosem, jak stal topić na dłoni czy szkło rozciąć nożyczkami. Szczególne sztuki magiczne to te z prochem albo bez. Widać, że materiały pirotechniczne były wtenczas ogólnie dostępne, podobnie jak pistolet czy strzelba. Takie rzeczy zawsze były pod ręką.

Mały wulkan, strzał armatni bez prochu, zastrzelić ptaka, a następnie go ożywić, czy sztuka plucia ogniem – to tylko mała próbka wybuchowych sztuk magicznych. Jest instrukcja, jak robić błyskawice i pożerać ogień.  Podałbym ewentualnie, jak się robi ognie bengalskie albo grecki ogień,  ale wolę nie ryzykować. Jeszcze ktoś to wykona i pojawi się zielony, czerwony, żółty, a potem pomarańczowy płomień. Nie wiadomo, jak to się wszystko skończy. Lepiej niech strażacy odpoczywają. Wtedy pewnie sztuka się udała, bo ktoś to zakreślił kółkiem. Z tego wszystkiego wynika, że nasi pradziadowie nieźle się zabawiali. Taki strzał zapalający. „Stawia się na stole kilka świec w jednym rzędzie, tak, aby knoty ich były w jednej linii.

Następnie wkłada się w każdy knot  kawałeczek czystego fosforu. Teraz bierze się pistolet, sypie w lufę luźno trochę prochu i pali prosto w świece z odległości trzech kroków. Knoty zapalają się od razu”. Proste. Z taką samą swobodą robi się pływającą górę ogniową czy świecącą się pomadę. Są też sztuczki z kartami, kwiatami, kieliszkami, pismem i atramentem, ale to już spokojniejsze czary. Widać, że użytkownik tego poradnika pracował z nim często, bo mnóstwo tu podkreśleń kredkami o różnych kolorach. Trochę to wyblakło, ale widać wyraźnie, że tam, gdzie proch i saletra oraz fosfor – działo się, oj działo. Houdini czy Copperfield mogą się schować. Fascynacja czarami. Nie dziwota. „Jak robić pieniądze na wodzie” – każdy chciałby wiedzieć. Na końcu – dowcipne zapytania. Jedno bardzo ważne. „Co człowiek musi wpierw zrobić, jeśli ma wstać z łóżka?”  Obecnie pytanie to ma charakter strategiczny – szukam więc odpowiedzi. Niestety, strony 124 nie ma. Znikła. I gdy tak wertuję to cudo, zaczyna się to to rozsypywać. Papier się kruszy. Może to jakieś czary? Trzeba uważać. W końcu to Wielki Czarodziej.   

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę