Życie Podkarpackie nr 31/2020 Życie Podkarpackie nr 31/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 218/2020, Środa 5 sierpnia 2020 r., Marii i Stanisławy
Opublikowano
Przemyśl
Magiel sięgnął bruku
W przedwojennej Polsce świetnie funkcjonowała instytucja magla. Można się było spotkać, czekając na porządnie wyprasowanie prześcieradła, poszewki oraz zasłony. Czekanie dawało pretekst do wymiany uwag natury ogólnej, najczęściej jednak dotyczyło życia intymnego naszych bliźnich.

Zaglądanie do alkowy, czyjejś, nie własnej, to nasz narodowy sport mający bardzo długą tradycję. Magiel produkował najgorsze plotki na temat pani spod siódemki oraz pana spod czwórki. Kto kogo zdradził, z kim, ile razy, w jakich konfiguracjach. Najlepiej, gdy opowieść barwiły pikantne szczegóły rodem z Kamasutry. Plotka zataczała coraz szersze kręgi, by wreszcie dotrzeć do adresatów w zwielokrotnionej wersji. Magiel wędruje wraz z rozwojem cywilizacji. Ma się znakomicie. Zmienia się narzędzie, nie zmienia się potrzeba zaglądania innym pod kołdrę.

Od kilku tygodni Przemyśl huczy od plotek, dotyczących dwojga radnych. Internet, współczesny magiel, nie zostawił na nich suchej nitki. Insynuacje są tak obrzydliwe, że nie sposób ich powtarzać. Ich sedno można streścić tak: państwo radni mieli się ku sobie w celach iście pragmatycznych, czyli obalenia rządzącej Przemyślem koalicji. Takiej fali hejtu nie widziałem od lat. Wyzwiska rodem już nie z magla, a rynsztoka, coś potwornego. Bezpośrednio zainteresowani, jak sami mówią, boją się o własne życie i życie swoich bliskich. Nienawiść i żółć przelały się na wszystkie możliwe sposoby. Nie oceniam decyzji osobistych osób publicznych. Jak mi powiedział niedawno jeden z wziętych prawników, politycy, samorządowcy, osoby publiczne muszą z założenia mieć grubszą skórę, ale nie powinno się mieszać sfery prywatnej, intymniej, rodzinnej z polityką. Są oczywiście wyjątki, ale takowymi powinny się zajmować odpowiednie instytucje, a nie „magielnicy”.

Dlaczego wracam do tego tematu? Otóż od kilku dekad obserwuję pracę przemyskich rajców miejskich. I co kadencja zadaję sobie pytanie, czy może być gorzej niż poprzednio. Zawsze pocieszam się, że nie. Szybko weryfikuję opinię. W tej radzie, po dwóch latach słychać było coraz donioślejsze dudnienie.  Efekt walenia głową w mur przez nową ekipę rządzącą, czyli klub Wspólnie dla Przemyśla (dawniej Kukiz 15) i PO. Bezsilność wykorzystali rywale polityczni: Pis, Regia Civitas i SLD. Po raz pierwszy jednak zamiast argumentów politycznych sięgnięto po argumenty poniżej pasa. A dryf miasta jak trwał, tak trwa.

 

3 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
hdikk 5.173.32.147 18.06.2020

A najśmieszniejsze jest to że 1) gdyby taki romans nie zmienił sił politycznych w RM to nikt by o tym nie pisał 2) Nawet wydawałoby się człowiek wykształcony i to porządnie zniża się do poziomu rynsztoka podczas sesji zagladajac im w życie intymne 3) nikt nie pisze o prawdziwym problem k15 tj. danie na liście pozycji 1 osobie niepewnej. 

user
oburzony z Glazera 185.38.225.3 19.06.2020

Skąd hejt? Odpowiedź prosta. Mamy dość obłudy. Jeśli ktoś uczestniczy we wszystkich możliwych religijnych wydarzeniach w tym mieście, prawi o tym co moralne, a co nie  i w ten sposób zdobywa nasze głosy, a żyje w zupełnie inny sposób, to wzbudza nasz gniew. 

user
Kapelska 185.104.184.106 25.06.2020

Romans wśród radnych to żadna nowość. U Nas w Krzywczy trwa już  prawie rok taki jeden romans nowego pracownika ze starszą urzędniczką i nikt nie robi z tego wielkiego ajwaj.

nr 31/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium