Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 342/2016, Środa 7 grudnia 2016 r., Marcina i Ambrożego
Opublikowano
Region
Gra w cywilizację
Cywilizacja jest pojęciem pozytywnym, wręcz cenionym w rozmaitych strategiach budowania wizerunku czy marki. Fajnie być cywilizowanym, fajnie żyć w cywilizowanym świecie, fajnie korzystać z cywilizacyjnych udogodnień. Dla wielu jednak cywilizacja to tylko supernowoczesny sprzęt, efektowne gadżety, sprzęty, które same do nas mówią, a czasem nawet za nas myślą. A jednak wydaje się, że cywilizacja to chyba coś więcej niż posiadanie odpowiedniej ilości nowoczesnych gadżetów.

To przede wszystkim umiejętność organizacji życia. Pewnie, że gadżety wiążą się z cywilizacją, ale raczej dlatego, że powstają w społeczeństwach, które potrafiły się na tle zorganizować, by je wymyślić, zaprojektować i wyprodukować. A zatem lepszym przejawem cywilizacji jest przemyślana i zorganizowana praca na roli niż kolekcjonowanie plazm, palmtopów i innych smartfonów.

Do tej refleksji natchnął mnie obrazek z przemyskich ulic, raczej nietypowy. Otóż pewna firma (której nazwy nie wymienię, by nie być posądzonym o kryptoreklamę) buduje sobie dzielnie kładkę  pieszo-rowerową na Sanie. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie organizacja samej tej budowy. Mijam ją kilka razy dziennie i wciąż nie mogę się nadziwić: na budowie porządek, pracownicy dyskretni, teren racjonalnie zagospodarowany i oznaczony, a wszystko na maleńkim skrawku zajętego pasażu. Do tego sprytnie poszerzony chodnik po drugiej stronie ulicy dla wygody pieszych, sprawne kierowanie ruchem przy wjeździe na plac robót i nawet zamiatanie ulicy po każdym przejeździe ciężkich pojazdów. I choć budowa ma miejsce w centrum miasta, to okazuje się ona zaskakująco mało uciążliwa dla mieszkańców i jakby prowadzona z myślą o nich.

Nie ekscytowałbym się tą sytuacją, gdybym nie miał w pamięci typowych obrazków z naszych budów: rozbebeszonych chodników, po których piesi przemykają z narażeniem zdrowia, lawirując między koparkami i hałdami żwiru, wszechobecnego brudu czy opartych o łopaty robotników niewybrednie komentujących wygląd przechodzących obok kobiet.

Może to moja prywatna utopia, ale marzy mi się, aby postęp cywilizacyjny w naszym regionie trochę się zainspirował tą skandynawską organizacją (bo firma pochodzi właśnie stamtąd). By zaczęło nam wpadać do głowy, że w swej działalności można być nie tylko skutecznym, ale też miłym, dyskretnym i życzliwym. Że efektem pracy nie musi być sam produkt i zysk, ale też dobre samopoczucie współmieszkańców. Wreszcie, że zamiast tylko sprzedawać, warto także coś dawać. A poziom cywilizacji niepostrzeżenie rośnie wtedy sam.

2 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
obserwator otaczającej nas rzeczywistości 31.183.194.205 16.06.2015

Panie redaktorze, to żadna kryptoreklama tylko nazywanie rzeczy po imieniu. SKANSKA, bo o tej firmie mowa, to niedościgniony wzór dla lokalnych patałachów, ot choćby jak ci z placu budowy po drugiej stronie rzeki, kilkaset metrów w dół jej biegu. Ci jak tylko weszli na plac budowy od razu bramę uszkodzili (do dziś nienaprawiona), w chodniku koleiny zrobili (wszak nie pod dwudziestotonowe ciężarówki był on projektowany) a o przestrzeganiu przepisów BHP przez pracowników i ich"kadrę inżynierską" nie wspomnę.

user
Morello 31.183.213.6 22:03:55 16-06-2015

Ironia Panie Obserwatorze - takie fajne pojęcie ;)

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium