Życie Podkarpackie nr 21/2020 Życie Podkarpackie nr 21/2020

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 154/2020, Wtorek 2 czerwca 2020 r., Erazma i Marianny
Opublikowano
Absurdy na każdym kroku
W ramach akcji „Zostań w domu” poświęciłem trochę czasu na odświeżenie filmoteki i chyba po raz dziesiąty obejrzałem kultową komedię Stanisława Barei Miś.

Na początku filmu jest taka scena: milicjant w białej czapce zatrzymuje kierowcę, który nie zwolnił, bo uznał, że atrapy domów ustawione w szczerym polu na potrzeby propagandy to nie teren zabudowany. Jednak milicjant był innego zdania.  – A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, to nawet mogłaby być wasza matka, to byście ją przejechali – powiedział. Na to kierowca:  – Jak ja mogę przejechać matkę na szosie, jak moja matka siedzi z tyłu w aucie. Absurd tej sceny skojarzył mi się z przygodą, o której tydzień temu opowiadał mi znajomy.

– Wczesnym wieczorem wracałem do domu. Ulica pusta, wokół żywego ducha. Ściągnąłem maseczkę, żeby zapalić papierosa, a nagle obok zatrzymuje się kabaryna, wysiada policjant i sztorcuje mnie, że nie mam zasłoniętej twarzy. Próbuję mu tłumaczyć, że nikomu nie zagrażam, ani mnie nikt nie zagraża. Nie mam nakazanej kwarantanny i zostało mi jeszcze trzysta metrów do domu, a nawet jak kogoś z daleka zobaczę, to nałożę maseczkę. Widocznie byłem mało przekonujący albo trafiłem na wyjątkowego służbistę, bo wlepił mi mandat za „niemanie” maseczki. Pocieszyłem znajomego, że nie tylko jego spotkało coś takiego. Na przykład w Legnicy strażnicy przyłapali w parku dyrektora miejscowego sanepidu bez maseczki i teraz grozi mu nawet do trzydziestu tysięcy kary.

Rozumiem uciążliwe, ale niezbędne obostrzenia obowiązujące w czasie epidemii, jednak bez przesady. Tak jak z tym najbardziej absurdalnym (na szczęście już uchylonym) zakazem wejścia do lasu. Niestety w uchwalanych naprędce, często z pominięciem prawa, nieprecyzyjnych przepisach aż roi się od absurdów. Na przykład liczba klientów zależna jest od powierzchni sklepu. Tylko nikt nie wie, czy od całkowitej, czy od tej, do której mają dostęp. No cóż, oprócz strachu przed zarazą musimy i to przetrwać.

4 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Tadeusz 79.191.74.6 30.04.2020

Jakie "ełyty" takie absurdy.


user
Z sieci 81.161.203.118 30.04.2020

Maseczka matrymonialna

 

Będąc młodą lekarką, w czasie psychopandemii, zamknęłam swój gabinet na Ratuszowej i zajęłam się poradami przez Internet. Słonecznego poranka zwrócił się do mnie raz pacjent na zumie z pytaniem „Pani doktór, czy nosić maseczki na twarzy, bo ile razy spojrzę na swoją żonę, to chciałbym, by były one obowiązkowe”. Pacjent się niecierpliwił, a ja szukawszy w zakamarkach swoich medycznych zasobów właściwej odpowiedzi uznałam, że pytanie winien skierować do tekstylantów, a nie do lekarza. Wszak to nie my, medyczni decydenci musimy na takie pytania odpowiadać, więc zapytałam, żeby nie zniechęcić pacjenta „A czemuż pacjent tak się upiera z tymi maseczkami, wszak one szpecą osobę ludzką i z daleka można się przestraszyć każdego, kto ukrywa oralny instrument?” Pacjent nieco skonfundowany, poprawiwszy na wizji krawat i przełknąwszy łyk herbaty, zmuszony do odpowiedzi przez medyczny autorytet stwierdził „Pani doktór, ja tak uważam, bo mojej żonie pod nosem rosną wąsy, a jak tu się z chłopem całować?”.  Pierwszy raz w swojej medycznej praktyce spotkałam się z takim przypadkiem i już miałam przeglądać moją zasobną bibliotekę, by znaleźć rozwiązanie, gdy nagle w TiWi zobaczyłam reklamę golarek. Zrozumiawszy tę cenną informację i poukładawszy na nowo swoją wiedzę medyczną znalazłam odpowiedź. Wyraźnie i otwartym tekstem rzekłam do pacjenta „Kup pan swoje żonie golarkę do twarzy, a jak się ogoli to będziesz pan ją całował bez końca”. Pacjent nie mógł wyjść z podziwu, że ciało medyczne w tak krótkim czasie rozwiązało mu problem małżeński, z którym nie dawał już sobie rady, i jak przyznał miał zamiar zmienić płeć. Jako młoda lekarka wiele widziałam, ale teraz nigdy nie opuszczę żadnej reklamy w TiWi, ileż w nich mądrości.


user
nn1 79.191.55.188 06.05.2020

Pani Jacku zasady ustanawia się po to , by do nich się stosować.  Radzę popatrzeć jak faktycznie jest z noszeniem maseczek , a zwłaszcza z tym jak się to niedbale robi,  nawet w sklepach    klienci i sprzedawcy śmigają z maseczkami na ustach, ale już nie na nosie.  Takie czasy, że  palić  trzeba wyłącznie u siebie w domu a nie na ulicy, ja myślę, że policja za mało zwraca na to uwagi.  zbyt wielu udaje że się stosuje. 

user
Asdf 188.146.99.123 07.05.2020

Gdy w czasie ograniczenia do dwóch osób wybiera się w trzy na koniak do lasu pod krzeczkowski mur...

nr 21/2020
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium