Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 345/2016, Sobota 10 grudnia 2016 r., Julii i Daniela
Opublikowano
Region
Piosenka serca nam rozpala...
Wydarzenia ostatnich dni pokazują, że chyba nadszedł czas, by zrewidować opinie socjologów i psychologów społecznych na temat naszego społeczeństwa. Trzeba bowiem wziąć na serio pod uwagę fakt, że coraz większy wpływ na polskie życie publiczne ma rodzima muzyka rozrywkowa . Fakt silnego wpływu, jaki wywiera muzyka na ludzkie masy, znany jest oczywiście od dawna. Nieraz służyła ona różnym władzom i politykom do umacniania własnej pozycji, do propagowania wiodących idei lub do zamydlania oczu (i uszu) spragnionym igrzysk obywatelom. Bywała też jednak narzędziem walki i buntu, wyrazem sprzeciwu wobec oportunistycznych elit i środkiem do budzenia świadomości społecznej. Nigdy jednak chyba nie odegrała ona tak wielkiej roli w polityce, jak ostatnio.

Dzięki muzyce ogromne poparcie zdobył Paweł Kukiz, to jasne (choć pewnie nie wszystkie jego piosenki niosły w sobie zarzewie politycznej zmiany). Ale czy nie jest też tak, że to muzyka wpłynęła na ostateczny wynik wyborów prezydenckich? Oczywiście nie chodzi mi o porównanie talentów wokalnych Dudy czy Komorowskiego – chociaż może gdyby stanęli w szranki teleturnieju „Jak oni śpiewają”, to naród miałby jakiś bardziej wyrazisty powód do wybrania jednego lub drugiego. Jednak ważną okolicznością wyborczą, która mogła wpłynąć na głosujących był bez wątpienia sobotni wieczór i kolejny konkurs Eurowizji, a w nim tradycyjnie nieudany występ polskiej reprezentantki.

Choć nic nie zapowiadało katastrofy – dobra wokalistka, wpadająca w ucho piosenka, no i okoliczności pozamuzyczne, wzmacniające pozycję naszej kandydatki. Tak to sobie przynajmniej obmyślili spece od wizerunku z TVP i spokojni o wynik mrozili szampany. Wszystko jednak na marne. Być może specami oni byli, ale okazało się, że słabo potrafili odczytać oczekiwania publiczności, choć te z roku na rok się nie zmieniają. Europejska telewizyjna gawiedź lubi rzeczy zaskakujące i nowe, lubi wyraziste osobowości i bezpretensjonalne osobliwości. Jednak polscy spece od wizerunku i rozrywki, o gustach ukształtowanych przez własne łzawe telenowele, wysłali do Wiednia panią Kuszyńską, o której (z pewnych względów) nie można było złego słowa powiedzieć – i to okazało się jej jedyną wyrazistą cechą. Po wynikach głosowania spece są chyba jeszcze w szoku i na razie nie wymyślili żadnego ciekawego wytłumaczenia.

I co tu się dziwić, że następnego dnia po tej katastrofie polska zdołowana publiczność postawiła na radykalną zmianę? Komorowski bowiem, nawet bez wąsów, był nudny jak publiczna telewizja. Tak więc być może ludzie uwierzyli, że nowy, słabo znany prezydent jakoś wpłynie na TVP, może wymieni ze dwie osoby w zarządzie, może tchnie nowe życie w skostniały telewizyjny układ. Choć pewnie z największym pożytkiem byłoby, gdyby zamknął tę mdłą i nijaką TVP na cztery spusty. Zwłaszcza, że on sam woli raczej inną stację. 

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium