Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2016, Czwartek 8 grudnia 2016 r., Marii i Wirgiliusza
Opublikowano
Przeworsk, Region
Na łów, na łów, na łowy...
Lubię sobie jeździć przez Polskę pociągiem czy samochodem i wyglądać przez okna. Co prawda dziś coraz częściej można przez nie zobaczyć jedynie monotonne ciągi ekranów dźwiękochłonnych, ale czasem wzrok spocznie na jakimś miłym krajobrazie. A zwłaszcza teraz, w krajobrazie tym, dają się dostrzec przeróżne zwierzęta: sarny, zające, dziki, które z wyraźną satysfakcją, nie zwracając uwagi na obowiązujące przepisy, gonią się jak głupie, ze smakiem żerują i spokojnie wchodzą w szkody.

To dość przyjemne widzieć je w ich otoczeniu naturalnym, gdy tak sobie kicają, nieświadome tego, co się dokoła nich dzieje. A dzieje się niemało.

Zwierzęta te kompletnie nie zdają sobie sprawy, że ich losy rozgrywają się nie tyle w ciemnych kniejach i na zielonych łąkach, lecz przy pokrytych zielonym suknem stołach, w gabinetach polityków zajmujących się ustawami łowieckimi. 
Okazuje się bowiem, że nasze prawo w kwestii polowań jest dość pobłażliwe dla myśliwych, zaś wyjątkowo surowe dla zwierząt. Wszelkie próby przeforsowania przepisów, które choć trochę miałyby ucywilizować tę sferę życia, są torpedowane, opóźniane i ośmieszane, zwłaszcza przez polityków, którzy sami lubią sobie postać na ambonie z dwururką.

Organizacje ekologiczne (wspierane przez znających się trochę na rzeczy naukowców) od lat próbują ograniczyć oburzające zjawiska związane z myślistwem – jednak bezskutecznie. A chodzi czasem o rzeczy, wydawałoby się, zupełnie oczywiste: jak zakaz używania ołowianej amunicji, której tony zalegają na łowieckich terenach, zatruwając wszystko wokół, czy zakaz udziału dzieci w polowaniu (zwłaszcza w co bardziej makabrycznych ceremoniach).

Z drugiej strony posłowie-myśliwi sami pracują teraz nad zmianą prawa łowieckiego tak, by uzyskać z niego jak największe korzyści. A zatem walczą m.in. o możliwość swobodnego wyznaczania pól łowieckich na cudzych terenach, nawet jeśli ich właściciele się na to nie godzą albo o to, by odpowiedzialność za błędy w sztuce (np. strzelanie, gdy w polu rażenia znajduje się człowiek) ponosił nie konkretny myśliwy, ale koło łowieckie itd. 
Dla zwykłego obywatela wiele z tych przepisów wydaję się abstrakcją, jednak w praktyce dają one myśliwym ogromną swobodę i czynią ich grupę uprzywilejowaną, a czasem wręcz pozwalają funkcjonować poza prawem. Mieliśmy tego przykład choćby w sprawie niedawnego słynnego polowania (a raczej masakry) na dzika w okolicach Przeworska. 

Zwykli ludzie byli oburzeni jego formą, ale wymiar sprawiedliwości uznał, że wszystko odbyło w zgodzie z prawem łowieckim. Myśliwi tłumaczą często, że skoro prowadzą planową gospodarkę zasobami naturalnymi, to należy im się specjalne traktowanie. Że przecież chronią zwierzynę, hodują ją i dokarmiają. Z tym że robią to tylko po to, by sobie potem do niej postrzelać. Chyba tylko oni potrafią tak łączyć obowiązek z przyjemnością. 

2 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
ziomal 164.126.41.110 27.05.2015
ad.1 cyt.  '' zakaz używania ołowianej amunicji, której tony zalegają na łowieckich terenach, zatruwając wszystko wokół,''  przepytać warto by było redaktorzyno w tej materii knura z ZSL-u niejakiego Sawickiego, bo wg jego komuszej teorii to co się teraz ludziom serwuje w żywności tzn. GMO jest zdrowsze ???, a te tony ołowiu to kto to mierzył, ważył, zbierał itd. itp. rozumiem , coś należy pisać , żeby zaistnieć i jakieś parę "kopiejek" z tego mieć ale nie o to chodzi, frustraci nie powinni zajmować się tym o czym nie mają odrobiny pojęcia


user
Zbyszek 83.28.65.78 27.05.2015

Przedmówco. Rozumiem, że pewnie jesteś myśliwym, skoro tak bronisz tej grupy ludzi, ale jak chcesz to robić to stosuj uczciwe metody, bo poprzez inwektywy nikogo do swych racji nie przekonasz i jedynie dajesz marne świadectwo o swoich kolegach. Co ma GMO do stosowania ołowiu? Mógłbyś spokojnie nawiązać do konserwantów w każdym niemal produkcie spożywczym, ale czy to jest argument przeciwko koniecznym zmianom ustawy Prawo łowieckie? One muszą mieć miejsce, bo jest to nadal prawo rodem z PRL, które tak trudno od lat zmienić jedynie z tego powodu, że istnieje silne myśliwskie lobby w sejmie czy senacie. Czemu nie zwrócisz uwagi na fakt, iż nad zmianami prawa pracują .... sami myśliwi, najbardziej zainteresowani tym, by niczego nie zmieniać? Uważasz, że to jest właściwe? Chciałbyś na przykład, żeby osoby mające na bakier z prawem opracowywały np. kodeks karny? 

O prawie łowieckim należy mówić jak najwięcej, bo okoliczności z nim związane są niejasne i na pewno prawo to w obecnym kształcie nie służy społeczeństwu, lecz tylko jednej uprzywilejowanej grupie ludzi. 

Jak zauważył Trybunał Konstytucyjny, korzystanie przez myśliwych z terenów prywatnych bez zgody ich właścicieli jest niezgodne z prawem. Trybunał swoje, a myśliwi swoje. A ty przedmówco co o tym sądzisz? Też chciałbyś by np. na twoim stawie rybnym myśliwy strzelał do kaczek nie pytając cię o zgodę? 


nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium