Życie Podkarpackie nr 29/2019 Życie Podkarpackie nr 29/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 199/2019, Czwartek 18 lipca 2019 r., Kamila i Szymona
Opublikowano
Lubaczów
Jedzenie czy trucizna?
Ukazał się raport NIK, dotyczący jakości powszechnie dostępnych wyrobów spożywczych. Okazało się, że na 501 skontrolowanych produktów zaledwie w 54 (11 procentach) nie było tak zwanych ulepszaczy: konserwantów, przeciwutleniaczy, słodzików, wzmacniaczy smaku, czyli tego całego dziadostwa zaczynającego się od symbolu E. Jak wykazali kontrolerzy NIK, na szkodliwe działanie tych substancji najbardziej narażone są dzieci w wieku do 10 lat.

Dzienne dopuszczalne normy spożycia dodatków do żywności w menu maluchów mogą być przekroczone nawet o 5oo procent, ponieważ jest ich najwięcej w produktach, które lubią najbardziej, czyli ciastkach, słodkich napojach, lodach, parówkach. Trudno byłoby wymienić wszystkie produkty przebadane przez NIK, ale są wśród nich chociażby takie, jak: kiełbasa śląska, w której dopuszczalna norma pięciu ulepszaczy poszybowała aż do dziewiętnastu, co stanowi niechlubny rekord.

Dodatki, które mogą wywoływać alergię (według ekspertyzy zleconej przez NIK) to barwniki spożywcze, szczególnie syntetyczne, m.in.: E123, E110, E1122. A takie barwniki jak E 120 koszenila, E124 czerwień koszenilowa, E 129 czerwień Allura, mogą powodować groźny dla życia wstrząs anafilaktyczny. Barwniki te producenci dodają m.in. do takich produktów, jak: wędliny, napoje, sałatki. Konserwanty o wysokim potencjale pronowotworowym to: kwas benzoesowy (E210) oraz azotyny i azotany (E249, E 250, E 251, E252). A one mogą, nie muszą, powodować raka żołądka lub raka jelita grubego.

Wierzyć się nie chce w taki raport. Bo tak naprawdę, to co my jemy? I po co jemy? Żeby nasza dieta była zdrowa, treściwa, pożywna, czy raczej dokonujemy zbiorowego, nieuświadomionego kulinarnego samobójstwa? Nie mam słów dla producentów żywności, którzy przekraczają dopuszczalne normy konserwantów, chociaż aż ciśnie się pytanie: czy naprawdę trzeba do jedzenia dodawać to świństwo? T

o chyba nie kwestia ceny. Myślę, że przybywa konsumentów szukających zdrowej żywności. Wciska się nam podróbki z prostej przyczyny: tanio wyprodukować, maksymalnie zakonserwować, tanio sprzedać. A ty narodzie się truj, jakżeś głupi!

Nie bądźmy głupi. Czytajmy nawet te mikroskopijnie podane składy produktów. Żądajmy od sprzedających takich informacji. Mamy do tego prawo jako konsumenci. Nie pozwólmy się truć na własne życzenie.    

2 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
mk 91.193.208.124 10.01.2019

Owszem  , Panie redaktorze , zgadzam się  w  tym temacie  z Panem w 100% . Tylko - pomijając  różnice  w poglądach  politycznych   jakie- jak Pan zauważył istnieją między nami , od kiedy zaczął nasilać się ten antyhumanitarny trend ? Pamiętam , od przełomu  systemów  , gdy  mamona  wzięła górę nad  ludzkością. /1989/1990/.

user
se7en 85.166.106.80 13.01.2019

Urzędnik (narodowości polskiej) odpowiedzialny za kontrolę jakości żywności a nie wywiązujący się ze swoich obowiązków służbowych to tylko sabotażysta czy już terrorysta?

nr 29/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium