Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 344/2016, Piątek 9 grudnia 2016 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Przemyśl
Tropami „Jerzego”
Na szczęście w tym świecie istnieje pewna ciągłość. Kiedy blisko 35 lat temu trafiłem na trop Edwarda Heila, nie spodziewałem się, że ta historia będzie miała swój dalszy ciąg. Niejaki Jerzy Rawicz napisał książkę Diabeł przegrany. Opisał tam Heila jako volksdeustscha. Choć proces sądowy został wygrany, to ogłoszenie prasowe drobnym druczkiem stanowiło mizerne zadośćuczynienie. Za sprawą Mariusza Piętki poznałem syna Heila – Romana. Szukał człowieka, który gotów był opisać historię ojca. Ciężkie to były czasy do pisania o Armii Krajowej i Szarych Szeregach. W PRL-u tematy te nie były mile widziane, z oczywistych względów. Byłem młodym dziennikarzem, pełnym zapału.
Roman otworzył mi drzwi do domów towarzyszy broni Edwarda. Poznałem wyjątkowych ludzi. Ich otwartość, nienaganne maniery, twardy charakter i piękna polszczyzna wywarły na mnie ogromne wrażenie. Spisałem te wspomnienia w grubym zeszycie. Napisałem artykuł, który ukazał się w poczytnym ogólnopolskim tygodniku. Zeszyt trafił do domowego archiwum. Wydawało się, że na tym kończy się ta historia. Stało się inaczej. XIV Przemyska Harcerska Drużyna Wodna otrzymała imię hm. Edwarda Heila. W Krakowie wmurowano pamiątkowe tablice, a jednej z ulic nadano Jego imię. Przyszedł czas na Przemyśl. Na budynku „Czuwaju” odsłonięto tablicę pamiątkową. 
Praca hm. Mariusza Piętki i moje archiwalne materiały pozwoliły wydać książkę Żałuję, że go nie znałem, przy wydatnej pomocy Roberta Rybaka. Przez cały czas towarzyszył nam syn Roman, wspierając dobrą radą i pomysłami. Rzadko zdarza się taki syn. Edward Heil był harcerzem, wodniakiem, prawnikiem i ten rozdział jest wpisany w Przemyśl. Tu budował łodzie, organizował harcerstwo, stąd płynął nad Morze Czarne, tu odbywał praktykę notarialną. Egzamin dojrzałości zdawał w murach gimnazjum im. Juliusza Słowackiego. Kiedy zdawałem tam maturę, nie wiedziałem, że nasze losy się zetkną. W Krakowie „Stokłosa” i „Jerzy” walczył z okupantem hitlerowskim.

Zastępca szefa BiP Okręgu krakowskiego AK i ostatni komendant tamtejszych Szarych Szeregów. Zginął rozstrzelany przez Niemców. Oddał życie za wartości, którym pozostał wierny. Takich ludzi rzadko się spotyka. Są warci pamięci. Jest dalszy ciąg tej historii. Ostatnio dokonano uroczystego otwarcia obwodnicy łączącej ulice Lwowską i Słowackiego. Między dwoma rondami biegnie aleja Edwarda Heila. Przy tej tablicy zrobiłem sobie zdjęcie z Romanem Heilem i Mariuszem Piętką. I młodymi wodniakami z drużyny. Czy ciąg dalszy nastąpi? Zależy to już od tych młodych harcerzy, którzy stanęli pod tablicą. Idąc tropami „Jerzego”, mają przedni wzór do naśladowania. Dzisiaj – w tym zwariowanym świecie – coraz częściej trudno o dobry przykład. Jednak nawet teraz zdarza się pewna prawidłowość. Jak widać, możliwa jest w tym świecie ciągłość. Historia Edwarda Heila jest tego przykładem. 

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium