Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 342/2016, Środa 7 grudnia 2016 r., Marcina i Ambrożego
Opublikowano
Obcy wśród swoich
Kilka dni temu przez nasze nasze media przetoczyła się krótka, choć gorąca dyskusja dotycząca dziennikarki Anny Wendzikowskiej, która podczas rozmowy z amerykańską aktorką Sigourney Weaver popisała się niewiedzą na temat tego, kim był Jerzy Grotowski. Komentatorzy, zwłaszcza ci internetowi, popuścili wodze ironii i rzucili się na nieszczęsną redaktorkę, w bardziej lub mniej wybredny sposób wyśmiewając jej ignorancję. Inni z kolei utyskiwali na poziom kształcenia w polskich szkołach i uczelniach, które wypuszczają na świat niedouczonych absolwentów.

O metodzie aktorskiej Grotowskiego też mało kto dziś opowiada w mediach, już bardziej o podejrzeniach dotyczących jego współpracy z władzą komunistyczną. Zresztą to problem szerszy: ogólnopolskie media traktują kulturę jako zło konieczne i mówią o niej najwyżej w kategoriach ciekawostki. Jeśli pojawia się w nich jakiś znaczący twórca lub znawca, to jego wypowiedź ograniczona zostaje do zabawnej anegdoty lub mało znaczącego banału w stylu: Szymborska miała poczucie humoru, a Gombrowicz to miał bujne życie erotyczne.

Niektóre telewizje publiczne (jak BBC chociażby) chętnie i często pokazują dzieła narodowej kultury, natomiast nasza TVP kombinuje, jak tego nie robić. Polski widz żyje zatem w świecie programów talent-show i seriali obyczajowych mówiących o niczym, zaś literatura, sztuka i teatr, które mogły mu powiedzieć coś ważnego o świecie i o nim samym, są uznawane przez szefów TVP za nudziarstwo, na które szkoda antenowego czasu. Dlatego pewnie bardzo się zdziwili, że oto filmowa gwiazda, która tak sprawnie walczyła z Obcymi na ekranie, lepiej orientuje się w polskiej kulturze od absolwentów rodzimych uczelni. 

Głos zabrała nawet szkoła aktorska, do której uczęszczała Wendzikowska, przekonując, że nie ukończyła ona studiów i była ogólnie słabą studentką, która tylko z powodu własnych zaniedbań nie przyswoiła sobie podstawowej wiedzy o historii teatru.

Krytyka powszechna przetoczyła się po dziennikarce niczym walec po świeżym dywaniku asfaltowym, choć wydaje się, że kto inny na to walcowanie zasłużył bardziej. Oczywiście jasnym jest, że dziennikarz przed rozmową z kimś znanym (a Weaver znaną aktorką jest) powinien dobrze się do tematu przygotować. Dlatego wypada wiedzieć, że mąż indagowanej gwiazdy kina był nie tylko admiratorem twórczości Grotowskiego, ale też i jego uczniem.

Tyle że to raczej kwestia warsztatu dziennikarskiego. Zaś zupełnie czym innym jest kwestia znajomości takich lub innych luminarzy polskiej kultury.

Powiem szczerze, byłem zaskoczony intensywnością negatywnych komentarzy w tej sprawie, zwłaszcza że ani w polskiej szkole, ani w polskich mediach postać Grotowskiego się nie pojawia. Owszem, adepci aktorstwa powinni o wielkim reżyserze usłyszeć, ale to nie aktorzy tak się okrutnie oburzali, a ludzie z teatrem raczej niezwiązani. Czy ktokolwiek z nich potrafiłby wymienić tytuł choć jednego przedstawienia realizowanego przez Grotowskiego? Bo że nikt żadnego z nich nie widział – to pewne. Nie dość bowiem, że prawie nie zachowały się ich nagrania, to jeszcze w polskiej telewizji doszukać się ich trudno.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium