Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 344/2016, Piątek 9 grudnia 2016 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Zakaz zakazany
Psia kupa to temat pojemny. Prawie jak kamień filozoficzny. Ileż to razy wyprowadzanie czworonogów na spacer – w wiadomym celu – budzi emocje. Czy to na ulicy, czy na skwerku, chodniku lub przy murku pies swoje zostawić chce. Wącha, sika, znaczy teren. Bywa, że nad danym punktem długo medytuje. Na to nie ma rady, natura swoje prawa ma. Są też prawa stworzone przez człowieka. Bywa, że ustalenia podejmowane przez gremia niższego szczebla mają dość surowy charakter, zachowując jednak swą lokalną moc prawną. Czasami takie decyzje dotyczą spraw ważkich, choć kontrowersyjnych.
Na przykład ustawianie w parkach czy na placach zabaw tabliczek z zakazem wyprowadzania zwierząt. Twórczość w tej materii mogłaby się stać tematem niejednej pracy magisterskiej, jeśli nie doktorskiej. Chodzi tu zarówno o grafikę, jak i treść owych znaków. Wprowadzenie tutaj symboliki zaczerpniętej wprost z wielkiej rodziny znaków drogowych podkreślać ma legalizację owych zakazów. Na przykład czarny pies na białym tle – sylwetka albo głowa osadzona  w kole z czerwoną obwódką. 
Całość przecięta jest po przekątnej czerwonym pasem. Ma to być jednoznaczny komunikat. Gdyby nie przemawiała grafika, dodano napis: „zakaz wyprowadzania psów”. W całym kraju pełno takich zakazów. Pojawiły się też w Wołowie, na Dolnym Śląsku. Dwa lata temu tamtejsi radni podjęli uchwałę o całkowitym zakazie wprowadzania zwierząt domowych „do obiektów użyteczności publicznej”. 

Do tego zabroniono psom wstępu „na tereny placów gier i zabaw, piaskownic dla dzieci, kąpielisk i miejsc wykorzystywanych do kąpieli”. I się zaczęło. Wojewoda uznał, że takie zakazy są niezgodne z prawem. Sprawa trafiła przed oblicze Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Sąd stanął po stronie właścicieli psów. Uznał, że ustawianie tabliczek z takim zakazem jest niezgodne z prawem. W ocenie sądu to „środek nadmiernie ograniczający swobodę poruszania się i przebywania w określonym miejscu, która przysługuje wszystkim obywatelom, w tym właścicielom zwierząt domowych”. Sędzia Halina Kremis dodała, że cel ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach nie pozwala na tak daleko idące restrykcje. Ogranicza to prawa właścicieli psów. Gmina odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ten jednak skargę radnych oddalił. Powstał swoisty precedens. Psiarze są zadowoleni. Przeciwnicy sikania i robienia kupy przez psy – oburzeni. Póki co w Polsce obowiązuje system prawa stanowionego, a nie precedensowego, ale wieść rozeszła się po kraju. Choć decyzje sądów są wiążące tylko w Wołowie, gdzie tabliczki muszą zniknąć, to orzeczenie NSA jest zielonym światłem dla miłośników czworonogów w całym kraju. – Powołując się na te orzeczenia, mogą się starać o stwierdzenie nieważności regulaminów zawierających takie zakazy  – komentuje sędzia Mirosława Rozbicka-Ostrowska z WSA we Wrocławiu. Zwierzęta domowe w całym kraju odetchnęły z ulgą. Właściciele też poczuli się lepiej. W tej sytuacji można śmiało polecić wszystkim najnowszą płytę Piotra Bukartyka pt. Kup sobie psa. Zakaz zakazany.

1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
pan Pikusia 31.183.225.124 01.04.2015

No i fajnie. Od dzisiaj mój Pikuś będzie walił kupę pod kapliczką nad Sanem na Kmieciach (tam m.in. taki znak stoi). Oczywiście treści stałe pozbieram, ale co siknie, to już wsiąknie w uświęconą modłami Pani Zofii ziemię :)

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium