Życie Podkarpackie nr 38/2017 Życie Podkarpackie nr 38/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 269/2017, Wtorek 26 września 2017 r., Justyny i Cypriana
Opublikowano
Przemyśl
Kaukaska inwazja
Szedłem kiedyś brzegiem Sanu, z pontonem na plecach, celem wykonania stosownego spływu na wybranym odcinku rzeki. Lato było piękne, słonko przygrzewało. Aby dotrzeć do miejsca startu, trzeba było się przedrzeć przez chaszcze, zarośla i pokonać kawałek pola. Idąc tak w tych pięknych okolicznościach przyrody, zauważyłem w pewnym momencie ciekawą i tajemniczą roślinę. Badyle wyrastały wysoko w niebo.

Liście toto miało rozłożyste i szerokie, tępo zakończone i ząbkowane. Do tego gęste baldachy z białych kwiatków. Łodyga stosunkowo gruba, jak na taki krzak. Uznałem, że nadaje się świetnie na przetestowanie jednej z sekretnych technik walki z Dalekiego Wschodu. Zdjąłem ponton z pleców, rozejrzałem się dookoła i kopnąłem zamaszyście stopą w tę dziwną roślinę. Zadowolony, że się to przełamało, podjąłem ponton i ruszyłem dalej. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po jakimś czasie na stopie pojawiły się zmiany. Jakieś bąble i pęcherze. Piekło to i się jątrzyło. Nie wyglądało dobrze. Postanowiłem zbadać, w jakie to świństwo kopnąłem. Po dokładnym przestudiowaniu tematu doszedłem do tego, że ten egzotyczny okaz to barszcz Sosnowskiego. Pochodzi z dalekiego Kaukazu. Należy do rodziny selerowatych. Został sklasyfikowany w 1944 roku i nazwany od nazwiska rosyjskiego botanika Dmitrija Iwanowicza Sosnowskiego. Uznano to cudo za wartościową roślinę pastewną i barszcz szybko obrodził w różnych krajach tzw. bloku wschodniego. Do Polski przybył w końcu lat 50. XX wieku. Zgodnie z trendem wyznaczanym przez uczonych radzieckich stał się surowcem do wytwarzania pasz dla bydła. Promocja znalazła uznanie w PGR-ach. Kiedy się okazało, że barszcz jest zagrożeniem dla zdrowia ludzkiego i powoduje oparzenia skóry, zaprzestano upraw. Krowy też się nieraz poparzyły, wchodząc w zagajnik barszczu, a kiedy próbowały go pałaszować wprost z krzaka, źle się to kończyło. Przerwano więc zabawę w paszę z barszczu.  Ale było już za późno. Pociąg pojechał. Roślina zaczęła żyć własnym życiem. Gatunek okazał się bardzo żywotny i inwazyjny. Ma ogromną zdolność do regeneracji. Kiedy porzucano uprawy, siały one w promieniu kilku kilometrów i dalej. Zawarte w jego wodnistym soku oraz w wydzielinie włosków gruczołowych furanokumaryny w kontakcie ze skórą, w obecności światła słonecznego, powodują oparzenia II i III stopnia. Zaczerwienienia skóry, pęcherze z surowiczym płynem i stan zapalny – to tak na początek. Co więcej podrażnienia i zmiany skórne mogą trwać nawet kilka miesięcy. Zupy z tego barszczu na pewno nie będzie. Od czasu kiedy miałem bezpośrednie spotkanie z tą miłą roślinką, parę lat już minęło. Teraz usłyszałem w radio, że znów atakuje. W krajach byłego ZSRR zielsko to nazwano „zemstą Stalina”, bo sprowadzono je z Kaukazu niedługo przed jego śmiercią. Nie ma już Stalina i PGR-ów, a agresywny barszcz nadal się rozrasta i rośnie w siłę. Kaukaska inwazja trwa.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Co myślisz o banerach antyaborcyjnych pojawiających się w przestrzeni miejskiej?
  • Są szokujące i takie powinny być reklamy prezentowane publicznie
  • Popieram ruch antyaborcyjny, ale takie wystawy powinny się pojawiać tylko w galerii
  • Tak wstrząsające reklamy nigdy nie powinny być eksponowane na ulicach
  • Nie mam zdania
nr 38/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium