Życie Podkarpackie nr 46/2017 Życie Podkarpackie nr 46/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 322/2017, Sobota 18 listopada 2017 r., Anieli i Romana
Opublikowano
Zapach Galicji
Wiosną 1902 r. Józef Fejfara, Czech z okolic Beneszowa, przywłaszczył sobie frędzle ze starej uprzęży, która poniewierała się w lamusie. Zrobił sobie z tego brelok do zegarka. Jako, że był woźnicą z zamku Konopiszte arcks. Franciszka Ferdynanda, został aresztowany i stanął przed sądem. Ten był łaskawy. Frędzle były niewiele warte, więc uznając winę oskarżonego, sędzia odstąpił od kary. Kosztowało go to stołek. Arcyksiążę doprowadził do dymisji sędziego, a jego następca przezornie wymierzył karę 24 godzin kryminału, ze ścisłym postem.
Przeglądam Encyklopedię Galicyjską Austriackie gadanie Mieczysława Czumy i Leszka Mazana. Wydane w Krakowie w 1998 r. Co tam się w tej  Galicji nie wyrabiało. Cytowana na wstępie afera frędzlowa to zaledwie próbka możliwości. Hasła rozszyfrowane w encyklopedii mówią zresztą same za siebie. „Galicyjskie supermarkety”, „Nagość w Rzeszowie”, „Hieny wyborcze”, „Wypadek samochodowy”, „Spodnie damskie”. Brzmi to co prawda tak, jakbym czytał dzisiejsze tytuły prasowe albo reklamy, ale to złudzenie. Podobnie jak regulamin dla urzędników, cytowany na str. 406 – 407. Szczególnie pouczający. Oto wybrane fragmenty: „(…) Pobożność, czystość i punktualność są wymagane w dobrze prowadzonym zakładzie. W czasie pracy rozmowy są zakazane. Nikt z urzędników nie może opuścić pokoju bez zgody przełożonego. Picie wina i palenie tytoniu jest słabością natury ludzkiej i jako takie jest zakazane. Wszyscy młodsi urzędnicy zgłoszą się do przełożonego odpowiedzialnego za czystość pomieszczeń na 40 minut przed poranną modlitwą (…)”.
Są też bonusy. Wyjścia za potrzebą są dozwolone i do tego celu można używać ogrodu koło drugiej bramy. Dla wygody urzędników przewidziany jest piecyk. W czasie zimna każdy przynosi codziennie 4 funty węgla.  Autorzy encyklopedii piszą, że regulaminy takie „pozwalały urzędnikom koncentrować się wyłącznie na wykonywaniu powinności służbowych, zwalniając od uciążliwego obowiązku myślenia”. Złośliwe to. Obecnie obowiązują zapewne inne regulaminy. Świat młodych w Galicji też rządził się swoimi prawami i nie były to jakieś tam duperele. W bursach, internatach i na stancjach pstrykano w cymbergaja, dzieci zaś grały w kiczki, podbijając krótki kij długim. Dzisiaj galicyjski palant został wyparty przez playstation i komputer i tak to wygląda. Dawniej malucha nie karmiono chemią z apteki. Kiedy brakowało żelaza, to wbijano do jabłka gwoździe i stawiano na oknie. Jak przeszło żelazem, to anemiczny dzieciak pałaszował owoc. Bez gwoździ. Jak widać trochę się pozmieniało, aczkolwiek niektóre zjawiska przetrwały.
Jeśli więc chodzi o niniejszy tekst, to ewentualna zbieżność tematów galicyjskich z teraźniejszością jest całkiem przypadkowa. Takie tam austriackie gadanie. Jak się komuś nie podoba, to zawsze można powiedzieć: „pisz pan na Berdyczów”.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Czy bierzesz udział w obchodach Święta Niepodległości?
  • Tak, zawsze
  • Tak, czasami
  • Nie, nigdy
nr 46/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium