Życie Podkarpackie nr 33/2017 Życie Podkarpackie nr 33/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 230/2017, Piątek 18 sierpnia 2017 r., Heleny i Bronisławy
Opublikowano
Autostop
„Autostop, autostop/ wsiadaj bracie, dalej hop/ rusza wóz, będzie wiózł/ będzie wiózł nas dziś ten wóz” – śpiewała kiedyś Karin Stanek, zachęcając do przejechania tym sposobem nawet Europy. A było o czym śpiewać. Zjawisko pod tytułem „autostop” było jednym z najpopularniejszych sposobów na przemieszczanie się. Podróżowano więc wzdłuż i wszerz, naprzód i z powrotem

Proceder ten był oczywiście bezpłatny, więc odległości nie miały specjalnego znaczenia. Można było w ten sposób dotrzeć np. z Przemyśla nad Bałtyk czy na Mazury, zaliczając po drodze wiele atrakcji. Dla fasonu wskazana była książeczka autostopowicza, którą za przystępną cenę można było nabyć w biurze turystycznym. Uprzejmy kierowca zbierał wydarte z książeczki kupony, a wraz nimi kilometry, które przejechał z autostopowiczami. Dla rekordzistów przewidziane były jakieś bonusy, ale nie o to szło. Samochodów było mało, a chętnych do jazdy cała masa. Akcja miała zachęcać kierowców do zatrzymywania się i przewożenia amatorów tej formy podróżowania. Czasy środkowego Gierka rządziły się trochę innymi prawami, niż bywa to dzisiaj. Bezinteresowność zdarzała się częściej i nie wszystko przeliczało się na pieniądze, których zresztą nikt za dużo nie posiadał. Pamiętam kierowcę ciężarówki, który za szybą w szoferce poukładał rząd książeczek (na okładce charakterystyczne kółko „stopu”) i dumny wiózł kilkunastu długowłosych osobników obojga płci, z całym majdanem. Towarzystwo leżało na podłodze „stara”, pod plandeką, pomiędzy namiotami, plecakami, śpiworami, kocherami, menażkami i całą resztą. Grała jakaś gitara i nikt się niczym nie martwił.  Dzisiaj zatrzymywanie się przy drodze bywa ryzykowne. Takie czasy.

Ostatnio pojawiła się najnowsza wersja autostopu. Co tam jakieś unoszenie kciuka. Siekiery, maczety i noże-to jest konkretny sposób na stop dla auta. Trudno się nie zatrzymać, kiedy ktoś rozpali ognisko na szosie, a drogę zablokuje banda zbrojnych w kominiarkach. Taki autostop, można rzec – „ na maczetę” –  miał się rozegrać ostatnio przy jednej z pięknych polskich dróg. 200 kiboli zorganizowało zasadzkę przy autostradzie A-4. Oddział utworzony z kiboli Ruchu Chorzów, Wisły Kraków i Elany Toruń planował przepuścić szturm na przemieszczające się autostradą oddziały szalikowców Śląska Wrocław. Tylko dzięki błyskawicznej i stanowczej reakcji śląskiej policji nie doszło do rozlewu krwi. W lesie, koło Zabrza zaparkowano ok. 50 samochodów. Wysiedli z nich młodzi ludzie, część w kominiarkach. Szykowano się do ataku. Podczas obławy policyjnej zakwestionowano oręż w postaci maczet, siekier, pałek teleskopowych, noży oraz miotaczy gazu. Uzbierano tego cały stos. W samochodach znaleziono też kominiarki oraz ochraniacze na szczęki. Karin Stanek, śpiewając , dawno temu, tak przedstawiała sytuację na drogach: „Gdzie szosy biała nić/ tam bracie śmiało wyjdź/ i nie martw się, co będzie potem”. Słowa te tylko częściowo okazały się prorocze. Co prawda niektórzy śmiało wychodzą na szosy, ale za to trzeba się martwić, co będzie potem.
1 Komentarz
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
mk 91.193.208.124 26.05.2017

Nostalgia  , niech Pan nie próbuje namawiać do  zatrzymywania  się   na drodze. Bo to oznacza    szukanie  na własna rękę KŁOPOTÓW. A jeśli Pana koledzy z Redakcji  , którzy tak chętnie propaguja stary system rządzenia Po , PSl .   chcieliby spełnić szantaż Eurokołchozu i wpuścić   tałatajstwo  , posiadające" podobne przedmioty"  do Polski, no to  zrobi sie tak , jak w Brukselce , Paryżu   czy innych miastach zdegenerowanego Zachodu  Po prostu zrobi się  na drogach CZERWONO  i to dosłownie   , a nie w przenośni

nr 33/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium