Życie Podkarpackie nr 26/2017 Życie Podkarpackie nr 26/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 180/2017, Czwartek 29 czerwca 2017 r., Piotra i Pawła
Opublikowano
Region
Ptaki przyrody
Jestem u szewca. Rozmawiamy o pogodzie. Szewc narzeka, że zimno. Nadal trzeba grzać. Przytakuję. Szewc kontynuuje wątek przyrodniczy. Jak tak dalej pójdzie, to minie maj, potem szybko lato i znowu jesień – kwituje. W duchu zgadzam się z przedmówcą. Wychodzę na ulicę. Od razu widać, że dylematy te nie są obce przemykającym po chodnikach osobnikom obu płci. Opinie co do tego, jak się ubrać, są podzielone.
Część tkwi jeszcze w zimie, nie mając przekonania do kalendarza. Kurtki pikowane, coś pod szyją i na głowie. Równolegle ujawnia się część  społeczeństwa, która rzuca wyzwanie przyrodzie. Widzę gościa, który wyskoczył z kamienicy po zakupy w spodniach do kolan i sandałach oraz T-shircie. Widać wyraźnie, że ma gdzieś aktualne wskazania termometru. Za parę dni jestem w pobliskim sklepie. Zaświeciło słońce i rzuciło trochę ciepła na tę naszą część planety. W sklepie optymizm. Nareszcie ciepło. Nadal jednak widać brak zdecydowania. Kupujący – w koszulce z krótkim rękawem, sprzedawczyni – w kamizelce puchowej. Rozpoczyna się dialog pocieszający. – Ale ciepło – mówi ten w krótkiej koszulce. Pani za ladą odpowiada zawstydzona: – Widać czarne chmury, zaraz będzie lało. Sytuacja się rozładowuje, bo krótka koszulka odpowiada pojednawczo: – Wystarczy tego słońca, co za dużo, to niezdrowo. Wypada dodać, że tego dnia grzało aż cztery godziny. Taki maj, taka karma. Wychodzę po południu na spacer. Rzeczywiście lało. Zrobiło się rześko. I wtedy zaczyna się to, co wszystkie te narzekania obraca w puch. Wszyscy śpiewacy w okolicy zaczynają swoje występy. Trele, gwizdy, poświstywania, ćwierkania i świergoty. Muzyka symfoniczna i rozrywkowa na ptasią nutę. Tak to wszystko idyllicznie zabrzmiało, że aż się rozczuliłem.
Rozmarzony wróciłem do domu, zdejmując po drodze kurtkę, chociaż znowu zaczęło padać. Zajrzałem do Encyklopedii Ilustrowanej. Andrzej G. Kruszewicz –Ptaki Polski. Na stronie 213 czytam o słowiku szarym. Okazuje się, że ten słynny śpiewak jest mało znany, jeśli chodzi o biologię i zwyczaje. Najdłużej śpiewają te, którym nie udało się zdobyć partnerki.  W Finlandii jeden słowik żył nawet 9 lat. To skłania do rozmyślań. Dalej jest już groźnie. Rudzik. Samce wiosną są niezwykle agresywne. Denerwuje je nawet pęk czerwonej włóczki, zawieszony w rewirze. Nie pisze, kto tę włóczkę zawiesił. I wreszcie kos. Tutaj zaczyna się kronika kryminalna. U kosów zdarzają się nie tylko małżeńskie zdrady, ale nawet gwałty i to zbiorowe. Na stronie 266 – szpak. Chętnie naśladuje różne dźwięki i odgłosy i wplata je w swój śpiew. Zamykam album. W pamiętnej scenie z Rejsu Marka Piwowskiego KO-wiec rozmawia z Poetą. „Jest piękno przyrody... takiej przyrody” –  bełkocze Poeta. „Ptaki przyrody?” – dopytuje KO-wiec. Przypomniałem sobie tę scenę, kiedy wysłuchałem już wszystkich treli i zrobiło się cicho. To, że ludzie nie potrafią się ubrać w maju, to nic wobec tego, co wyprawiają ptaki. Przyroda. Dzika, nieokiełzana natura. Jak powiedział Poeta – powiedzmy – z walorami artystycznymi.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Czy uważasz, że kierowcy powinni mieć możliwość parkowania w ścisłym centrum Twojego miasta?
  • Tak, wszędzie. Miejsc parkingowych i tak brakuje
  • Powinno być tylko kilka wyznaczonych miejsc na uboczu
  • Nie, starówka powinna być wolna od pojazdów
  • Nie mam zdania
nr 26/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium