Życie Podkarpackie nr 49/2017 Życie Podkarpackie nr 49/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 346/2017, Wtorek 12 grudnia 2017 r., Adelajdy i Aleksandra
Opublikowano
Telefon do siebie
Wszystkiemu winni ci wynalazcy. Wymyślą coś, ale nie zastanawiają się, jakie potem z tego mogą wyniknąć kłopoty. Taki Nobel. Wynalazł dynamit, ale potem narobiło się z tego tyle złego, że szkoda mówić. Co z tego, że potem –- dla ratowania skóry- – ufundował nagrodę, skoro pomysł z dynamitem uwolnił demony. Pociąg pojechał. Co prawda telefon, to nie dynamit, ale już niedługo też może przejść na ciemną stronę mocy. Mówiąc krótko,- mogą to być to nie tylko plusy dodatnie, ale również plusy ujemne.

Ujawnia to konsekwentna ewolucja tego wynalazku z 1876 roku. Kiedy Alexander Graham Bell i Elisha Gray toczyli bój prawny o to, kto wynalazł telefon, nie spodziewali się, że kiedyś ten patent będzie miał takie wzięcie. Wygrał Bell, ale gdyby wtedy jakiś prorok powiedział mu, że będzie można nosić komórkę w kieszeni albo trzymać w ręku, przy uchu  – uznałby go za wariata. No bo jak można małe pomieszczenie gospodarcze zmieścić w dłoni. Okazuje się, że można. Wszystko się zmienia i to jest nie do pomyślenia.

A zaczęło się tak niewinnie. Jakieś druty, linie, słupy, aparat na korbkę, fikuśne słuchawki i numerowane tarcze z otworami na palec. Potem jakoś już poszło. Stopniową metamorfozę przeszedł zarówno sam aparat telefoniczny, jak i sposoby łączenia abonentów. Najpierw do realizacji połączeń zatrudniano operatorów, ale znowu jakiś wynalazca musiał coś wymodzić. W 1889 Amerykanin Almon Brown Strowger wymyślił automatyczną centralę telefoniczną i operatorzy musieli szukać innej roboty. Potem do akcji wkroczyli Niemcy.
W 1936 roku na poczcie w Berlinie i w Lipsku ruszył wideotelefon. W 1963 tarczę do wybierania numerów zastąpiła klawiatura. Kiedy powstały układy scalone, wszystko stało się jasne. Znikły kable i przewody i pojawiły się komórki. Pierwsza powstała w 1956 roku. Ważyła 40 kg i przypominała walizkę. Wytworzyli to cudo Szwedzi z firmy Ericsson. Ile warta była ta komóra? Tyle, co dobra fura. Dalej to już wiemy ze swoich własnych doświadczeń. Komórka firmy Motorola ważyła już tylko 0,8 kg i miała wymiar cegły, stąd słusznie tak ją nazywano. A teraz mamy smartfony. Ekrany dotykowe. A w środku cały arsenał. Internet, radio, telewizja, aparat, kamera, kalendarz, latarka, szkło powiększające, gry, księgowość, dyktafon, muzyka, wiadomości, nawigacja, masa aplikacji. I telefon. Brakuje jeszcze prysznica, łyżki do opon i kredki do ust. Ostatnio nie zabrałem ze sobą komórki. Poczułem się nieswojo. Jak bez ręki. Przypomniałem sobie parę zakochanych, którzy, siedząc  obok siebie, w milczeniu, przez  godzinę wyznawali sobie miłość. SMS-ami. Megakomóra zaczyna już działać jak narkotyk. Wciąga i uzależnia. Komórka w samochodzie, w sklepie, na spacerze i w łazience. Bell tego nie przewidział. Jeśli więc obserwujemy u siebie objawy uzależnienia, należy wykonać w tej sprawie jedno pilne połączenie. Telefon do siebie.
0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Korzystasz z lodowiska przy Sanockiej w Przemyślu?
  • Tak, zazwyczaj
  • Czasami, częściej odwiedzam inne
  • Nie
nr 49/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium