Życie Podkarpackie nr 42/2019 Życie Podkarpackie nr 42/2019

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 289/2019, Środa 16 października 2019 r., Gawła i Ambrożego
Opublikowano
Region
... kto czytał, ten trąba!
Bardzo ciężko pogodzić mi się z tym, że bezpowrotnie minęły czasy, w których człowiek zabierający głos w przestrzeni publicznej, nie tylko zwracał uwagę, czy to, co mówi lub pisze, ma sens, ale też starał się to coś powiedzieć lub napisać w jakiej takiej formie. Zasada ta dotyczyła dziennikarzy, publicystów, polityków, urzędników i duchownych i wydaje mi się, że była dość powszechnie stosowana.

Nie znaczy to, że mówiono i pisano wtedy jedynie mądre rzeczy i to jeszcze w zachwycającym stylu – jak zawsze w powyższych zawodach zdarzali się nudziarze, beztalencia albo zwyczajni głupcy – jednak mimo to panowało przeświadczenie, że aby zabrać głos, to trzeba się trochę postarać i wysilić. Że nie wystarczy zapisać „myśli, co to z głowy wyszły”, ale trzeba je trochę oszlifować, zweryfikować i najlepiej jeszcze poddać osądowi.

Dziś zaś zapanowała moda (i to po wszystkich stronach polskiej politycznej barykady) na mówienie i pisanie rzeczy, w których mądrości lub prawdy nie ma za grosz, ale jest za to skandalowy potencjał. To znaczy najfajniej jest teraz publikować teksty i wypowiedzi, które zirytują jak najwięcej odbiorców i tym samym zachęcą ich do komentowania, udostępniania, lajkowania, trollowania danej treści. A im większa „klikalność” tekstu, tym większy grosz z reklam obecnych na danej stronie i jakoś to się kręci.

Jednym z najbardziej zdumiewających przykładów takiego procesu jest pochodzący sprzed kilku dni tekst felietonu Pawła Zastrzeżyńskiego o obecnej pani premier. Tekst opublikowany na – dość rzadko odwiedzanej – stronie internetowej Telewizji Republika, stał się w ciągu kilku godzin najbardziej komentowaną treścią polskiego internetu. Przypomnę, że pan Paweł (na co dzień reżyser dokumentalista) w swej apologii pierwszej minister rządu nakreślił obraz stanu Polski sprzed kilku lat (który dzięki pani premier minął jak zły sen): oto na biednym południu Polski ludzie społecznie wykluczeni żywią się upolowanymi psami, dzieci ubierają się i bawią odpadami ze śmietniska, ich matki pracują po 12 godzin dziennie za 800 zł, a ich ojcowie muszą wykonywać polecenia kierowane do nich w obcym języku (nie określono w jakim).

Nie tylko nas, mieszkających na wspomnianym przez autora południu, ten tekst zbulwersował swoim idiotyzmem (bo, że ten opis świata nie ma sensu, chyba nie trzeba tłumaczyć), a więc skomentowali go chyba wszyscy polscy publicyści, którzy w tym momencie nie wyjechali na ferie zimowe – dzięki czemu na stronę TV Rep. weszły tłumy nowych odwiedzających.

Mnie prawdziwie oburza jednak nie gość, który sobie coś takiego myśli o świecie, ale ci, którzy to publikują, a pewnie też zachęcają naiwnego autora, aby poszedł bardziej po bandzie i są zachwyceni, że wokół bzdury robi się ruch. I to jest już norma naszych mediów. Dlatego myślę sobie, że w sytuacji, kiedy bzdury są najchętniej rozpowszechniane i czytane, kiedy szaleństwo lub głupota są towarem najlepszym, próby mówienia czegoś na serio okazują się naiwne i pozbawione racji bytu. Więc może nie warto przedłużać tego stanu i zacząć po prostu milczeć.

3 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
wp 195.116.41.6 18.02.2017

Ta biedna kobieta powinna teraz otrzymać pomoc najlepszych adwokatów w Polsce.Nie wiedziała wszak co czyni.Zrzutka na nowe auto też by się przydała,młodzież przecież musi  się czymś poruszać .

user
SOAD 94.40.75.201 18.02.2017

Jeżeli jakiś degenerat z południa polski żywi się upolowanymi psami jest to niepojęte, gorszące i obrzydliwe. Ale jak pan dziennikarz z TV Republika zjada jakąś krowę czy świnię zakatowaną w zasyfiałej katolicko - ateistycznej rzeźni, to wszystko jest w porządku i nie ma problemu. Doprawdy logika mięsojadów jest zdumiewająca i błyskotliwa.

 

YOUTUBE.COM - DLACZEGO KOCHAMY PSY, JEMY ŚWINIE I ZAKŁADAMY KROWY

 

YOUTUBE.COM - ŚWINIA TO BRZMI DUMNIE/CZYLI SPOTKANIE O ZWIERZĘTACH/SPOTKANIE1: DLACZEGO NIE JEMY...

user
Catwoman 185.18.134.24 18.02.2017

"Zjedzom" mnie... :(


Stefan kazał zbierać szczaw i mirabelki.  Nikt go nie chciał słuchać.

nr 42/2019
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium