Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 339/2016, Niedziela 4 grudnia 2016 r., Barbary i Piotra
Opublikowano
Pieprz w bambusie
Pieprzyć można na różne sposoby. Więcej na ten temat powiedzieć może doradca smaku Michel Moran, Magda Gessler i cała reszta mistrzów kuchni. Bez pieprzu czy innych przypraw nie sposób wyobrazić sobie kuchni, chyba że ktoś zamierza stracić smak. Karol Okrasa, znany kucharz telewizyjny, widzi to tak: „Bez pieprzu też można sobie poradzić, ale brak jakichkolwiek innych ziołowych przypraw to katastrofa. Bez tego nie da się gotować”. Najwyraźniej innego zdania jest Ministerstwo Finansów. W programie „Okrasa łamie przepisy” pan Karol ma na uwadze przepisy kulinarne.
Gdyby prowadził bar mleczny i chciał dobrze gotować, musiałby łamać przepisy prawa. Rozporządzeniem z dnia 9 grudnia 2014 r. minister finansów zmienił swoje wcześniejsze rozporządzenie w sprawie dotacji dla barów mlecznych. Ta forma zbiorowego żywienia ma być przystępna i tania. Dlatego korzysta z pomocy państwa. Jeśli ktoś chciał zachować dotację, to od stycznia br. musiał zrezygnować z pieprzu, kminku, cynamonu, ziela angielskiego czy papryki. Kucharze stają przed nie lada wyzwaniem. Żeby było jeszcze lepiej, przy gotowaniu z dotacji nie wolno używać… wody. 
Tak wynika wprost z załącznika nr 1, do którego odwołuje się nowela. W paragrafie 1, ust. 2 tego wybitnego aktu prawnego dodano zapis: „Dotacja może być udzielona na posiłki sporządzane wyłącznie z surowców wymienionych w załączniku”. A tam z przypraw  urzędnicy pozostawili tylko sól. Wody nie ma. Jest za to „pieprz surowy z rodzaju Piper” – w Polsce praktycznie nieznany. Pogratulować pomysłu i optymizmu. Takie rozwiązanie jest rewolucyjne i stawia pod znakiem zapytania wielowiekowe tradycje i zasady przyrządzania potraw. 

W tej sytuacji winien być jeszcze załącznik nr 2, zawierający dokładne przepisy, jak gotować bez wody i przypraw. Jak ma być uregulowane, to niech będzie do końca. W praktyce nie jest to wcale takie śmieszne. „Dla mnie to jest koniec barów mlecznych. Według nowych zasad po prostu nie da się funkcjonować” – mówi na łamach finanse.wp.pl  Wojciech Brzeski – właściciel baru mlecznego z Gdańska. Inni dodają, że bary mleczne mogą istnieć tylko dlatego, że mają preferencje w wynajmowaniu lokali od miast. Płacą dużo niższy czynsz. Jeśli przestaną się starać o dotacje, to samorządy mogą rozwiązywać z nimi umowy. Do ministra wpłynęły już protesty w tej sprawie. Zarzucono, że ta nowela to tak naprawdę likwidacja smacznego jedzenia, uderzająca w niezamożnych klientów, którzy stołują się w barach mlecznych . Rezygnacja z dotacji spowoduje wzrost cen, a więc uderzy w klienta. Wiceminister finansów szybko odpisał, że podziela ten pogląd. W związku z licznymi sygnałami podjęto konsultacje w zakresie ewentualnych dalszych zmian przedmiotowego rozporządzenia. Miejmy nadzieję, że ten urzędniczy ton oznacza powrót do normalności. Rozważania na temat gotowania bez wody mogą być ryzykowne. W potocznym slangu nazywa się to pieprzeniem w bambus. Pieprz w bambusie na razie nie jest zakazany.  

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę