Życie Podkarpackie nr 08/2017 Życie Podkarpackie nr 08/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 58/2017, Poniedziałek 27 lutego 2017 r., Gabriela i Anastazji
Opublikowano
Przemyśl
Na własnym podwórku
Ostatnio najgorętszym tematem do dyskusji w Przemyślu jest kwestia dalszych losów Rybiego Placu. Władze chciałyby go wydzierżawiać, najchętniej pod budowę hotelu, okoliczni kupcy i mieszkańcy obawiają się, że wraz z hotelem powstanie handlowa galeria, która do końca zarżnie małe sklepy i punkty usługowe w śródmieściu. W całej tej dyskusji wszyscy są jednak zgodni co do tego, że w Przemyślu potrzebny jest kolejny hotel, bo liczba miejsc noclegowych w mieście jest niewystarczająca, natomiast kwestią do dyskusji jest jego lokalizacja.

Trudno się nie zgodzić z tą opinią: rzeczywiście miejsc noclegowych o przyzwoitym standardzie i niezbyt porażającej cenie jest nad Sanem tyle, co kot napłakał. Co prawda w okolicy roi się od przedsiębiorstw usługowych, świadczących usługi hotelowe, ale to przecież najczęściej domy weselne, w których nocować można jedynie po wypiciu co najmniej kilkunastu toastów za zdrowie pary młodej. W innych okolicznościach lepiej tego nie robić.

Jeśli Przemyśl ma być miastem turystycznym – musi mieć odpowiednią do tego bazę, co do tego wszyscy są zgodni.  Jednak dziwne jest to, że tak zwyczajnie prawie nikomu z lokalnych drobnych przedsiębiorców nie przyszedł do głowy pomysł, aby samemu noclegowy biznes uruchomić. Wszyscy oczekują tylko, że ktoś przyjedzie z zewnątrz i zbuduje hotel, do którego zjadą turyści, by szastać pieniędzmi w lokalach i sklepikach. A przecież wystarczyłoby przyglądnąć się temu, jak rzeczywiście wygląda ruch turystyczny w Polsce.

To najczęściej małe, 2 – 4-osobowe grupy, które szukają ciekawych miejsc, dobrego jedzenia, wygodnego noclegu w jakimś kameralnym miejscu. Chyba nikt przecież nie planuje wakacji w dużych, wielopiętrowych hotelach sieciowych – tam trafiają raczej tylko urzędnicy państwowi i przedstawiciele handlowi. Zwykli ludzie natomiast szukają miłych hosteli, gdzie obsługa jest sympatyczna i pomocna, gdzie nie ma zbyt wielu gości, gdzie zna się języki obce i które można łatwo znaleźć w internecie. W wielu miastach lokalni przedsiębiorcy przerabiają całe kamienice albo pojedyncze mieszkania na hostele i świetnie na tym zarabiają.

Trudno jednak przygotować dobry nocleg dla gości z Polski lub zagranicy, jeśli samemu się nigdy w ten sposób nie podróżowało. Trzeba zaliczyć w swoim życiu kilkadziesiąt hosteli, apartamentów, kwater prywatnych, kempingów i hotelików, by się zorientować, czego zwykle potrzebuje turysta. Zaś nigdy nie zrozumie tego człowiek, który wakacje spędzał wyłącznie w hotelach typu all inclusive (i to najlepiej jeszcze z polską obsługą – co podobno jest teraz wczasowym hitem). I tu chyba jest pies pogrzebany. Bowiem największym dramatem każdego zaścianka nie jest to, że ludzie ze świata nie chcą go odwiedzać, ale to, że jego mieszkańcy dramatycznie boją się wyściubić nos ze swej nory. Bo są święcie przekonani, że cały świat jest równie kiepski i okropny, jak ich własne podwórko.

7 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
Catwoman 185.18.134.24 15.02.2017

"Denial"/ "Kłamstwo" (2016)


Reżyseria: Mick Jackson


Film o debilu, który próbuje zakłamać historię.


user
filip z konopii 83.24.209.138 16.02.2017

Najdobitniejszym przykładem zaściankowości lokalnych kupców i innych osób, które próbują zdobyć rozpoznawalność przy byle okazji do protestu, jest lęk przed galerią/hotelem w tym miejscu. W wielu miastach już dawno przekonano się że galeria handlowa w centrum to dobry sposób na rewitalizację sródmieścia. A że paru lokalnuch sklepikarzy będzie  musiało się przebranżowić??? Może i lepiej na tym wyjdą? Któż im w końcu gwarantował, że całe życie bedą mogli żyć ze sprzedaży butów, czy czego tam?

user
Piotr 85.89.174.196 11:37:53 16-02-2017

No właśnie, że to na odwrót by zadziałało. Ci "wielcy kupcy gołodupcy" nie mają klientów bo nic się nie dzieje w centrum. Gdyby postawiono tam galerię, kino, hotel od razu ich interesy by ruszyły.

user
Catwoman 185.18.134.24 15:57:58 16-02-2017
Gdy wybudowano Galerię Krakowską koło DWORCA GLÓWNEGO to padł handel w całej okolicy. Zbankrutowali wszyscy drobni sklepikarze...
Powstały za to KLUBY Go Go! To jest rewitalizacja!
user
filip z konopii 83.24.209.138 17:25:05 16-02-2017

Ciekawe! A jakież to slepy były w okolicach dworca w krakowie? Tak się składa że doskonale pamiętam tamtą okolice sprzed powstania galerii i jeśli nawet nie  jest to doskonały przykład rewitalizacji.. to proszę przypomnieć sobie niedysiejszy syf i pomyśleć!

żeby była jasność, nie jestem miłośnikiem galerii handlowych, ale nie zgadzam sie aby miasto i jego mieszkańcy byli zakładnikiem kilku sklepikarzy i właścicieli nieruchomości, którzy drżą przed konkurencją (zupelnie nietrafnie diagnozując stan rzeczy, przy okazji).

user
Catwoman 185.18.134.24 18:05:27 16-02-2017

Nie chodzi mi o paskudne budki z zapiekankami i stanikami koło dworca.


Padł handel w okolicach Rynku Głównego: księgarnie, małe sklepy spożywcze, odzieżowe i inne. Galeria "zaorała' cały obszar.


Pojawiły się za to Kluby Go Go i lodziarnie...  Inni ludzie, inne usługi!

user
filip z konopii 83.24.209.138 18:51:14 16-02-2017

Inni ludzie inne usługi..tu masz rację:)...i nas brakuje jakichkolwiek ludzi...ponieważ coraz mniej ludzi chodzi na zakupy w okolice rynku. Jeśli powstanie jeszcze jedna galeria poza miastem ( jak to było w planach), przestanie chodzić ktokolwiek ( w celach zakupowych oczywiście). Weź proszę pod uwagę, że w krakowie powstało chyba z pięć galerii...i masa centrów handlowych, a jakoś  w centrum nie widać pustych lokali. Fakt mniej jest sklepów z butami i ubraniami...ale czy jest za czym płakać? Spożywczaki i księgarnie poznikały, bo nie udźwignęły rosnących czynszów..a profil biznesów wyznacza popyt...głównie turystyczny:))

Sonda
Czy zwracasz uwagę na oznaczenia na opakowaniach?
  • Nie mam na to czasu
  • Nie, bo nie rozumiem znaczenia symboli
  • Staram się zrozumieć informacje z opakowania, ale nie zawsze wiem, co oznaczają
  • Zwracam uwagę na symbole i potrafię je odczytać
nr 08/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium