Życie Podkarpackie nr 17/2017 Życie Podkarpackie nr 17/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 121/2017, Poniedziałek 1 maja 2017 r., Józefa i Filipa
Opublikowano
Przemyśl
Dostęp do morza
Przemyśl daleko od morza leży, co wcale nie znaczy, że morskie tematy są nam obce. Jest tutaj paru wilków morskich, nie mówiąc już o wspomnieniach z wczasów nad Bałtykiem. Nie powinno więc nikogo dziwić, że w tej rubryce zagości na chwilę marynarka wojenna. Tematem tym zajął się Marek Kucharczyk na jednym z portali internetowych. W obszernym raporcie pt. Zapaść przedstawił stan techniczny naszej morskiej armii.

Z relacji tej wynika, że polska flota to obecnie pływające muzeum. Broni nas sprzęt, który pamięta czasy Gierka. Najnowszy polski okręt wszedł do służby w 1994 r., ma już więc 23 lata. Cztery z pięciu okrętów podwodnych mają już ponad pół wieku i nie przeszły nigdy gruntownej modernizacji. Wszystkie nasze niszczyciele min skończą w tym roku 50 lat. Pozostałe jednostki są niewiele młodsze. Tomasz Dmitruk – redaktor portalu Dziennik Zbrojny mówi, że lepiej jest z wyszkoleniem , bo ćwiczyć można nawet na starych okrętach. Nie zmienia to faktu, że większość polskich marynarzy służy na okrętach projektowanych w czasach, kiedy szczytem techniki w Polsce były faksy. Jak podaje autor raportu, w najbliższych latach planowany jest wydatek niemal pół miliarda złotych na remont kilkunastu okrętów, ale będą to powierzchowne zabiegi, ratujące życie. Będą dalej służyć, ale jako przestarzałe jednostki. W opracowaniu zamieszczono graficzne zestawienie stanu naszej floty. Dwa największe okręty-fregaty mają po 37 lat. Nie napawa to optymizmem. Teoretycznie co czwarty okręt powinien trafić na złom. – Padało dużo deklaracji, a jest mało faktów na ich poparcie – mówi Dmitruk. Raport próbuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego plany modernizacji floty trafiły na mieliznę. – Bo były mało realistyczne, założone terminy zbyt ambitne i nie wiadomo, skąd wziąć tyle pieniędzy – komentuje Dmitruk. Na koniec prosty wniosek. Nie chodzi o budowę potężnej floty. Potrzebne są odpowiednio skrojone siły, które zapewnią bezpieczeństwo wybrzeża i szlaków żeglugowych. Kiedy odzyskaliśmy dostęp do morza, zbudowano stosunkowo silną flotę, jak na możliwości młodego państwa. Mieliśmy też w składzie nowoczesne jednostki. Niszczyciele „Grom” i „Błyskawica” – szybkie i dobrze uzbrojone – nazywano liderami.  Okręty podwodne „Orzeł” i „Sęp” reprezentowały nowoczesną technikę o dużych walorach bojowych. Obecnie jest, jak jest. I nagle rewelacja. Od Francuzów mamy kupić okręty podwodne „Scorpene”, a w Radomiu ma powstać siedziba stoczni Marynarki Wojennej. Złośliwi internauci napisali, że Radom już leżał nad morzem. W oligocenie. Okazuje się, że dostęp do morza to względna sprawa.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Weźmiesz udział w Bike Town 2017?
  • Tak, to świetna impreza
  • Jeszcze nie wiem
  • Nie, mam inne plany
nr 17/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium