Życie Podkarpackie nr 25/2017 Życie Podkarpackie nr 25/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 175/2017, Sobota 24 czerwca 2017 r., Jana i Danuty
Opublikowano
Na plusie
W ostatnim czasie niezwykłą karierę w polskim życiu publicznym robi niepozorne słowo „plus”. Słówko niby zwyczajne, nienowe, a jednak to właśnie ono organizuje naszą powszechną wyobraźnię, nadaje sens działaniom, wytycza cele i zadania.
Oczywiście wszyscy kojarzymy obecność tego słowa w nazwie słynnego rządowego programu „Rodzina 500 plus”, ale to jedynie wierzchołek góry lodowej. Nie chodzi mi bynajmniej o jakąś specjalną skłonność obecnych władz do tego wyrazu, choć rzeczywiście obecny rząd realizuje także programy „Mieszkanie plus”, a ostatnio nawet „Maluch plus”. Okazuje się jednak, że już za czasów poprzedniej ekipy podobne „plusy” się pojawiały, jak choćby w nazwach programów „Kultura plus”, „Biblioteka plus”, „Dom Kultury plus” czy „Orlik plus”.

Myliłby się jednak ten, kto uznałby, że ta swoista plusofilia jest jedynie domeną rządzących. Zrobiłem mały research w Internecie i w ciągu minuty udało mi się jeszcze znaleźć takie przykłady: „Interaktywny Płatnik Plus” (program komputerowy do rozliczeń z ZUS), „Erasmus plus” (europejski program wymiany studenckiej), „Leśna Szkoła Plus” (oferta edukacyjna pewnego ośrodka dla uczniów i nauczycieli), „Bezpieczna Szkoła Plus” (ogólnopolski konkurs dla szkół), „Edukacja Plus” (ośrodek  kształcenia językowego w Lublinie), „Bilet Senior 65 Plus” (łódzki projekt zniżkowej komunikacji dla osób starszych), „Senior Plus” (strona internetowa gdyńskiego Klubu Seniora), „Program Profit Plus” (program opieki medycznej pewnego NZOZ), „Partner Plus” (program lojalnościowy pewnej sieci hurtowni) – a to tylko niektóre. Jak widać – moda na „plusy” bardzo się rozpowszechniła i przeniknęła do instytucji z niemal wszystkich sfer życia (może jedynie oprócz zakładów pogrzebowych).

Twórcy tych wszystkich nazw mają zapewne wrażenie, że wyraz „plus” będzie ekscytować odbiorców, że wprowadzi nową jakość, że będzie ekstra dodatkiem do zwykłej, szarej rzeczywistości. Tak więc wystarczy, iż do zwykłej nudnej „szkoły” czy „edukacji” dodadzą magiczne słówko „plus” i już od razu potencjalnym klientom będzie się chciało biegać na zajęcia, uczyć słówek i wypełniać testy. Albo że wezmą rachityczny i nieintuicyjny program komputerowy, dodadzą mu do nazwy „plusik” i – szast, prast – od tej pory jego użytkownicy będą niezmiernie zadowoleni. „Plus” ma działać trochę jak zaklęcie, trochę jak uniwersalne hasło reklamowe.

Jednak cała ta moda na „plusy” jest także trochę smutnym znakiem językowego uwstecznienia naszego społeczeństwa. Bo okazuje się, że posługujemy się coraz częściej i to bez zażenowania najprostszymi środkami wyrazu, nie próbując nawet poszukiwać trafnych i odpowiadających rzeczywistości nazw, terminów i określeń.

Kiedyś George Orwell w Roku 1984 zwracał uwagę, że im prymitywniejszy nasz język, tym prostsze stają się nasze myśli. Zaś im prostsze myśli – tym płytsze okazuje się nasze życie i niestety żaden „plus” w tytule tego nie zmieni.
Sonda
Najlepszą pizzę w Przemyślu jadam w...
  • Biesiadowo
  • Cafe Pizzy
  • Cafe Żaczek
  • Cuda Wiankach
  • Da Grasso
  • Fasto Pizzy
  • Galicyjskiej
  • La Bambie
  • La Coście
  • Mamma Mii
  • Marghericie
  • Piąte przez dziesiąte
  • Piramidzie
  • Pizzerii nad Sanem
  • Pizzy Hit
  • Ramzesie
  • Tuniu Pizzy
  • Innej
nr 25/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium