Życie Podkarpackie nr 07/2017 Życie Podkarpackie nr 07/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 51/2017, Poniedziałek 20 lutego 2017 r., Leona i Ludomiła
Opublikowano
Zew internetu
Kiedy w 2013 roku Eric Schmidt i Jared Cohen opublikowali „The New Digital Age”, nie spodziewali się, że internet urwie się ze smyczy i pogoni swą własną drogą. Obaj mieli prawo snuć optymistyczne wizje, pierwszy – jako szef Google, drugi – jako doradca Busha i Obamy w sprawach cyfryzacji. W swojej książce przedstawili wielce obiecującą przyszłość internetu.

Powszechny dostęp do sieci miał eksplodować globalnym triumfem demokracji i sprawić, że świat stanie się lepszy i bardziej otwarty. „(…) Każdy, kto ma telefon komórkowy i dostęp do internetu, będzie mógł odegrać swoją rolę, promując przejrzystość i odpowiedzialność. (…) będzie mógł publikować informacje o łapówkach i korupcji, ogłaszać nieprawidłowości wyborcze i ogólnie zmuszać rząd do rozliczeń” – pisali Schmidt i Cohen. „Obywatelska partycypacja osiągnie niespotykany dotąd poziom” – prorokowali. Stało się inaczej. Świat odchodzi od demokracji i to w zawrotnym tempie, a zdaniem ekspertów, również dzięki negatywnym skutkom internetu. Terroryści z tzw. państwa islamskiego wykorzystują Twittera i YouTube jako wielce skuteczny oręż propagandowy. Wrzucają tam filmy o egzekucjach niewiernych, bez żadnych barier i przeszkód technicznych. Przerażające sceny z obcinania głów stały się już ponurą codziennością. Autorzy tych wpisów w sieci czynią to nie tylko z dużą dozą brutalności, ale i z profesjonalnym opanowaniem marketingu internetowego. Sieć stała się narzędziem zła. Osobny problem to totalna dezinformacja. Ludzie leczą się w internecie, szukają tam porad prawnych, uczą się historii, sięgają po wszelaką wiedzę, traktując to źródło jak wyrocznię. Przydatność takiej samoedukacji jest najczęściej opłakana. Ironizując – Google i YouTube stały się najpopularniejszymi uczelniami świata. Tam dowiemy się, że Obama jest urodzonym w Kenii muzułmańskim komunistą, a Hillary Clinton stała na czele gangu pedofili, z siedzibą w konkretnej pizzerii w Waszyngtonie. Nie trzeba było długo czekać na efekty takich bzdur. Do pizzerii wtargnął 28-latek z bronią w ręku, domagając się uwolnienia dzieci porwanych przez Clinton. Dopiero kiedy upewnił się, że wpisy w sieci to brednie, pozwolił się rozbroić. W sieci roi się od takich półprawd i przekłamań na tematy przeróżne. Współczuć tym, którzy w to wierzą, nie wystarczy, bo skutki tej nauki mogą być bolesne. Miały powstać aplikacje, które chroniłyby przez taką partyzantką. Okazało się to utopią. Za to internet stał się skutecznym narzędziem w rękach służb specjalnych i biznesu. Wszystko można dziś prześledzić i przesterować. Prywatność i anonimowość jest tylko złudzeniem. A bezpieczeństwo internetu to również gwarancja banków, energetyki, transportu i całej infrastruktury. Pisze o tym wszystkim Wojciech Orliński w ostatnim – w 2016 roku – numerze Polityki. Sam też opublikował trzy lata temu książkę na temat sieci, ale mało optymistyczną. Tytuł mówi sam za siebie – Internet. Czas się bać. Orliński pisze, że teraz już za późno na strach. Pozostaje tylko wypić drinka w foyer i wrócić na widownię, by obejrzeć ostatni akt tragifarsy Internet i demokracja. Proponuję inny tytuł . Zew internetu.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 07/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium