Życie Podkarpackie nr 42/2017 Życie Podkarpackie nr 42/2017

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 294/2017, Sobota 21 października 2017 r., Urszuli i Hilarego
Opublikowano
Megapromocja
Tuż przed rozpoczęciem nowego roku my,- naród, dostaliśmy od naszych władz piękny prezent. Otóż rękami ministra kultury i dziedzictwa narodowego zakupiona została na naszą, czyli narodu, własność kolekcja Czartoryskich wraz z jej siedzibą. Tym samym majątek państwa polskiego został wzbogacony o zbiór kilkudziesięciu tysięcy eksponatów, wśród których najcenniejszym i najbardziej znanym zarazem jest „Dama z łasiczką” (ew. gronostajem lub nutrią – tu specjaliści wciąż nie są pewni) samego Leonarda.
Co prawda cały ten zbiór przeróżnych unikatów był cały czas dostępny w Muzeum Czartoryskich w Krakowie, ale do tej pory stanowił on własność prywatną fundacji założonej przez arystokratów, teraz zaś będzie można go oglądać co prawda w tym samym miejscu, ale za to z dumnym poczuciem własności.

I wydawać by się mogło, że cały naród bardzo się ucieszy z tego faktu, zwłaszcza że zbiór – co podkreślają bardzo mocno urzędnicy ministerstwa – zakupiono znacznie poniżej jego wartości rynkowej za jedyne 100 milionów euro. Cena ta wynikła z decyzji księcia Adama Karola Czartoryskiego, który stwierdził, że miłość do Ojczyzny jest ważniejsza niż prywatny interes i oddał swą kolekcję za bezcen. Ale niektórzy twierdzą, że ów bezcen jednak jest wciąż kwotą niemałą, która mogłaby zostać wydana na realizację innych zadań, może bardziej istotnych dla państwa. Innych oburza sam fakt nabywania dóbr od arystokracji, która dorobiła się swego majątku na wielowiekowej krzywdzie i wyzysku Polaków. Jeszcze inni trzeźwo zauważają, że zakup ów niczego nie zmieni, bo kolekcję będzie można oglądać dokładnie tak samo, jak i wprzódy, a to, komu płacimy za wstęp do muzeum – to już sprawa drugorzędna.

Ja zaś myślę, że warto ten zakup w megapromocji zestawić z naszym lokalnym doświadczeniem muzealnym. Wszyscy pamiętamy, jak w minionym roku grupa zapaleńców z Narodowego Muzeum Ziemi Przemyskiej zorganizowała akcję zbiórki pieniędzy na obraz najsłynniejszego przemyskiego malarza – Mariana Strońskiego. Akcja była skuteczna i obraz trafił do MNZP, ale zastanawiające było to, że – choć nie był on szaleńczo drogi (jedynie kilka tysięcy złotych) – Ministerstwo Kultury nie uznało za zasadne finansowania owego nabytku. Również żadna władza lokalna ani żaden wielki lokalny sponsor nie zdecydował się na taki szczodry gest (choć bez problemu znajdowali pieniądze na różne konie i ułanów z brązu).

Zastanawia mnie ochota, z jaką wydano sporą część budżetu ministerstwa na coś, co i tak było dostępne, przy jednoczesnej niechęci do zakupu dzieł stworzonych przez Polaków, a zarazem niedostępnych. Nie chodzi tu tylko o dzieła historyczne, ale też o artefakty nowe, tworzone przez uznanych na całym świecie artystów (a jest ich naprawdę niemało – wystarczy wejść np. do Tate Modern w Londynie, żeby się o tym przekonać). Gdybym był złośliwy, stwierdziłbym, że ktoś zagrał tu pod publiczkę, bo większy efekt medialny przynosi zakup jedynego arcydzieła, które kojarzą prawie wszyscy Polacy (m.in. dzięki filmowi Machulskiego), niż setki mniej spektakularnych dzieł, o których wartości wiedzą jedynie wtajemniczeni. Co prawda takie lokalne działania mogłyby przynieść korzyści edukacyjne w postaci zwiększenia świadomości estetycznej Polaków, mogłyby sprawić, że zaczniemy doceniać naszą kulturę, mogłyby nawet pomóc nam zrozumieć siebie i czasy, w których żyjemy. No, ale być może to wcale nie jest celem odpowiedzialnych za naszą kulturę i dziedzictwo. 

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
Sonda
Jak często wyjeżdżasz na zagraniczne urlopy?
  • Przynajmniej raz do roku
  • Częściej niż raz do roku
  • Raz na kilka lat
  • Urlop zawsze spędzam gdzieś w Polsce
  • Nigdy nie wyjeżdżam podczas urlopu
nr 42/2017
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium