Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 343/2016, Czwartek 8 grudnia 2016 r., Marii i Wirgiliusza
Opublikowano
Wiem, że nic nie wiem
Przeprowadziłem ostatnio telekonferencję przez Skype’a z jegomościem lat sześć i pół. Wpadłem w ogień krzyżowy konkretnych pytań. Jak powstaje żelazo? Gdzie umarł Chopin? Największe wyzwanie stanowiło jednak pytanie złożone. Mamy trzy kulki. Z żelaza, z drewna i ze szkła. Wyrzucamy kulki jednocześnie w górę. Która kulka wyleci najwyżej, a która pierwsza spadnie? Ten zestaw pytań na chwilę wprawił mnie w osłupienie, a potem zmusił do odkurzenia wiadomości z ławki szkolnej.
Dało się wyraźnie odczuć, że malec ów rozpoczął właśnie edukację w pierwszej klasie, co wiele tłumaczy. Ten naturalny ciąg do wiedzy i ciekawość poznania świata wydają się naturalne i bliskie każdej istocie ludzkiej. Satysfakcja z odkrywania takich czy innych prawd jest ponoć gwarantowana, szczególnie na początku drogi poznawczej. Nie wszystkich to dotyczy, ale to już inna kwestia. Kiedy uczęszczałem do szkół, przechodziłem indoktrynację w systemie ośmiu lat szkoły podstawowej, czterech lat liceum i czterech lat studiów, bo na takie trafiłem. W kraju było wtedy kilka liczących się uniwersytetów, a ukończenie tam studiów wcale nie było gwarantowane. Teraz trochę inaczej to wygląda. Szczeble podstawowe i średnie są w stanie nieustającej reformy, ale szkolnictwo wyższe ma się dobrze. W kraju funkcjonują setki uczelni , na których kształcą się rzesze studentów.

W roku 2014/2015 na 434 uczelniach było ich 1 469 386, z czego prawie 25 proc. przypadało na szkoły niepubliczne. Jest to odsetek bardzo wysoki, porównując z Europą czy USA. Uczelnie wyższe są wszędzie – w Ciechanowie, Głogowie, Lesznie, Olecku, Sulechowie i Suchej Beskidzkiej. Do wyboru, do koloru. Jak to jest czasami postrzegane przez samych studentów, ujawnia przypadek zarejestrowany na jednej z głównych przemyskich ulic. Idę sobie, a przede mną trzy rozgadane panienki. Wszystkie toczka w toczkę – klony znanej pieśniarki. Blondi, krótkie futerko i jeszcze krótsza spódniczka. Wysoki obcas. Jedna mówi: – Skończyłam manadżerstwo i jeszcze coś tam. Chyba coś z żywieniem. I dodaje: – Chyba se pierd…nę jeszcze trzeci fakultet. Koleżanki chwalą tę decyzję.

Ten naturalny pęd do wiedzy i poszerzania wykształcenia w nieskończoność są godne pochwały. Rodzice mają spokój na parę ładnych lat, poza nieustannym czyszczeniem portfela. Pracy to nie gwarantuje, ale to już osobny temat. I tak przybywa nam magistrów. Kiedy słyszę, że absolwent szkoły wyższej mówi, że „cofa się do tyłu”, zadaję sobie pytanie. Ile trzeba ukończyć fakultetów, by cofnąć się do przodu?  Odpowiedzi należy szukać w starożytności. U Sokratesa. Po prostu – wiem, że nic nie wiem.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium