Życie Podkarpackie nr 49/2016 Życie Podkarpackie nr 49/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 344/2016, Piątek 9 grudnia 2016 r., Wiesławy i Leokadii
Opublikowano
Kto dołki kopie
Niektórym ludziom wydaje się, że miejska przestrzeń publiczna, taka jak ulice, chodniki czy place, służy mieszkańcom miasta. Jak pokazuje doświadczenie, jest to przesąd niezwykle rozpowszechniony, choć kompletnie oderwany od rzeczywistości. Aby to wyjaśnić, posłużę się przykładami z lokalnego podwórka.

Niektórzy mieszkańcy Przemyśla, z którymi ostatnio rozmawiam, narzekają dość mocno na remonty ulic i chodników prowadzone obecnie w mieście. Jednym nie podoba się na przykład to, że na środku placu Na Bramie od kilku tygodni zieje sporych rozmiarów dziura, utrudniająca poruszanie się pojazdom w całym centrum. Drugim nie pasuje, że podobne – choć sporo większe – jamy umiejscowiły się przy ulicy Mickiewicza i że one też cieszą się raczej sporadycznym zainteresowaniem służb miejskich. Co prawda przyznają owi malkontenci, że remonty infrastruktury wodno-kanalizacyjnej są uzasadnione i konieczne, ale nie podoba im się to, że prace owe tak długo trwają, a ich intensywność jest znikoma.

W powyższych przypadkach owi niezadowoleni mieszkańcy Przemyśla tkwią w błędnym założeniu, iż służby miejskie istnieją po to, by ułatwiać im życie. A przecież ich kluczowym  zadaniem jest dbałość o należyte wykonanie swych zadań, połączona z troską o własnych pracowników. Dlatego nie powinno nas dziwić to, że nad wykopem w centrum miasta jedynie z rzadka ukazuje się postać pracownika wodociągów z zadumą spoglądającego w głąb. Bowiem czy ktoś z nas zastanowił się, czym jest taka dziura w ziemi? Głęboka, ciemna czeluść musi przecież przejmować dreszczem każdego, kto w nią spojrzy. 

Jak można zatem dziwić się pracownikom wodociągów (czy innych służb), że niechętnie stają do pracy na tej symbolicznej granicy dwóch światów – naszego przyziemnego i owego mrocznego, niepokojącego, nieomal mistycznego. Jak dziwić się kierownikom miejskich ekip, że drży im głos, gdy muszą wysłać swych ufnych podwładnych do tej niewdzięcznej pracy? Jak można im zarzucać, że nie pracują nocą, skoro widok podziemnych otchłani nawet za dnia musi wprawiać ich w metafizyczną bojaźń i drżenie?

A czyż rację mają ci, którzy utyskują na to, że remont nawierzchni chodnika na moście Orląt swym tempem bardziej przypomina prace konserwatorskie przy zabytkach niż typowe roboty drogowe? Oni też wykazują się kompletną ignorancją, zapominając, że wszelkie działania na głównej arterii komunikacyjnej miasta wymagają odpowiedniej pieczołowitości. Że jeśli chce się dobrze wykonać ten remont, to nie można wziąć się za niego tak łapu-capu. Że most to budowla głęboko symboliczna, na której pracować trzeba powoli i z namaszczeniem, a nie oglądać się na zniecierpliwionych przechodniów, zmuszonych biegać dookoła placu Konstytucji, bo akurat zachciało im się dostać na drugą stronę rzeki. Ponadto wiadomo, kto się cieszy, gdy się człowiek spieszy.

Dlatego zamiast bezdusznie i pochopnie narzekać, pomyślmy należycie ciepło o tych, którzy zmagają się z tak karkołomnymi zadaniami i o tych, którzy z urzędu sprawują nadzór nad owymi pracami. I uczmy się cierpliwości, bo do wyborów lokalnych wciąż jeszcze daleko.

2 Komentarze
user
skomentuj
Komentujesz jako:
user
kick 185.18.135.225 06.11.2016

wspomniane wykopki wodociągów miały trwać od 23.09.2016 r do początku października  , po czym zostają systematycznie przedłużane o 7 dni obecnie do 15.11.2016 r. Widać , że faktycznie jest to karkołomne zadanie dla obecnego kierownictwa wodociągów jeżeli nie są w stanie ocenić jak długo ma trwać remont ( nie mówiąc o szczegółach technicznych).Zabrakło wiedzy , czy specjalistów?

user
SG 31.183.245.242 06.11.2016

Wreszcie felieton taki jakie lubię!

nr 49/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium