Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 339/2016, Niedziela 4 grudnia 2016 r., Barbary i Piotra
Opublikowano
Czas obietnic
Ostatnio spotykam się z pewnym zjawiskiem. Charakterystycznym. Spotykam znajomych. Pozornie nie ma w tym nic dziwnego. Kiedy się przemieszczamy, to znajomych spotykamy i to jest naturalne. Jest jednak pewien szkopuł.

Znajomi, o których mowa, należą do szczególnej kategorii. Objawiają się raz na cztery lata. Wtedy zwiększają swoją aktywność. Wówczas się dowiaduję, że przecież tak dobrze się znamy. Czasami tak dobrze, że sam o tym nie wiedziałem. Do tej pory. Teraz już wiem. Rozmowa z tymi dobrymi znajomymi jest konkretna: – Oddaj na mnie głos. Wiadomo. Zbliżają się wybory samorządowe. Tak się jakoś dziwnie składa, że przez cały międzyczas też się czasami spotykaliśmy. Na ogół działało to standardowo. – Cześć. –Cześć. – Co słychać. – Jakoś leci. – No to trzymaj się. – Ty też. I tyle. Chociaż niektórzy z nich dostąpili zaszczytu sprawowania mandatu, tu czy tam, na ogół nie było mowy o treści tego mandatu. Raczej spojrzenie było lekko z góry i jakby z namaszczeniem. Teraz jest trochę inaczej. Rozmowa jest jakby dłuższa. Co prawda znowu nie dotyczy spraw nam bliskich i oczekiwanych. Dotyczy za to oczekiwań samego znajomego. I tak to wygląda. Wiadomo. Każdy, który stara się o mandat w samorządzie, chce być wybrany. Są to konkretne oczekiwania. Przyzwyczailiśmy się już do wyborczych obietnic. Na ogół są one – w przeważającej części – bez pokrycia. Jak już przyjdzie ten czas, fala tych fantastycznych wizji znowu nas zalewa. Leszek Milller obiecuje na przykład, że będzie koniec z Polską B. Dobrze, że dodał to B, bo już się przeraziłem.

Pan Leszek jest specjalistą od końca. Nieraz przecież kończył to i owo, nie wypominając już wiekopomnego wyprowadzania sztandaru jedynej siły przewodniej narodu. Ponadto – jak sam powiada – nieważne, jak się zaczyna, ważne, jak się kończy. Oryginalny pomysł sprzedał też kandydat na prezydenta Warszawy Pan Jacek Sasin. Każdy mieszkaniec stolicy, który płaci podatki, będzie jeździł komunikacją miejską bez biletu. Na to pewna warszawianka zadzwoniła do telewizji i zapytała na gorąco, czy będzie musiała zawsze wozić ze sobą te wszystkie PIT-y i zeznania podatkowe. Dobre pytanie. Zazwyczaj obiecuje się złote góry, a potem się okazuje, że to ma tyle wspólnego ze złotem, co słynne niegdyś wyroby jubilerskie z Jabłoneksu. Teraz odbyły się kongresy wszystkich mocnych i niemocnych. Z trybun grzmią mniej lub bardziej demagogicznie. Pytanie, na ile miał racji mocny niegdyś Jacek Kurski, twierdząc, że ciemny lud to kupi. No i co tu zrobić z tymi znajomymi? Na szczęście niektórzy tak zmieniali swe poglądy i partie, że zawsze się wytłumaczę, że nie byłem na bieżąco. Ale głosować trzeba. Bo jak my nie wybierzemy, to się sami wybiorą.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę