Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 341/2016, Wtorek 6 grudnia 2016 r., Mikołaja i Emiliana
Opublikowano
Czasy się zmieniają
Kupę radości w tym roku zgotowała mi Szwedzka Akademia, przyznając nagrodę Nobla w dziedzinie literatury Robertowi Zimmermanowi, znanemu szerzej jako Bob Dylan. Szwedzcy badacze literatury, wydawałoby się: spokojni i zrównoważeni, tym razem, zamiast nagradzać jakiegoś szanownego powieściopisarza czy ekscentrycznego dramaturga, postanowili uhonorować piosenkarza.

Wprawili tym samym w konsternację nie tylko znawców literatury, ale też i wielu ludzi, którym laureat literackiego Nobla kojarzy się z poważnym brodaczem wygłaszającym chętnie mądre uwagi na tematy natury ogólnej. A tu nagle do grona zacnych mistrzów pióra dołączył facet, który, zamiast spędzać spokojnie życie przy biurku w bibliotece, szlajał się po salach koncertowych z gitarą.

Ale moja radość nie wynika tylko z faktu utarcia nosa licznym literatom przekonanym o własnej wielkości. Z nagrody tej bowiem płyną dla nas cenne nauki.

Nauka pierwsza: muzyka popularna jest jedną z najważniejszych podstaw kultury współczesnej. Dylan zawsze uchodził za twórcę świetnych, refleksyjnych tekstów, często stanowiących poetycki komentarz do aktualnych wydarzeń, a jego utwory stawały się w latach 60. i 70. hymnami pokoleniowymi. Warto jednak pamiętać, że Dylan nie został uhonorowany jako poeta, ale jako twórca popularnych piosenek. Różnica niby drobna, lecz znacząca. Poeta pisze po to, aby czytelnik studiował jego wiersz w milczeniu i zadumie, piosenkarz układa słowa po to, by je zaśpiewać i dotrzeć bezpośrednio do duszy i ciała słuchacza. Słowa, które na papierze nie przykułyby naszej uwagi, śpiewane przez artystę oddziałują mocno i zniewalająco.

Nauka druga: autentyzm sztuki przynosi lepsze efekty niż wdzięczenie się do mediów i schlebianie gustom publiczności. Bob Dylan – nawet ten z czasów młodości – dziś zapewne nie dostałby się nawet do szerokiego grona uczestników telewizyjnego talent show. Nigdy nie był atrakcyjny, nigdy nie umiał dobrze śpiewać, a jego głos nie był specjalnie przyjemny. Natomiast jego utwory były tak udanym połączeniem słów i muzyki, że potem dziesiątki artystów próbowały wykonywać jego piosenki po swojemu. I chociaż czynili to często z lepszym komercyjnym skutkiem niż Dylan, to właśnie jego prawdziwy, choć nieładny, głos sprawia, że piosenek takich jak Slow Train Comming czy Like A Rolling Stone nie da się zapomnieć.

Nauka trzecia: czasy się zmieniają. I nie chodzi tu tylko o to, że zmieniają się gusty i osądy krytyków literackich, choć to też. Ale słowa te pochodzą także z jednej z najważniejszych piosenek Dylana – The Times They Are A Changin'. W połowie lat 60., podczas trwającej wojny w Wietnamie, niedługo po zamachu na Kennedy'ego, Dylan śpiewał o tym, że czasy, te w których żyjemy, jakby nie były złe lub dobre – one miną. Wszystkim ważnym wtedy ludziom – senatorom, kongresmenom, pisarzom, ojcom – którzy są przekonani o tym, że tylko oni mają rację i że inny kształt świata nie jest możliwy (bo nie mieści się w ich głowach), przypominał, że czasy zmieniają się bez przerwy i choćby się nam zdawało, że pycha, pogarda i arogancja trwać będą wiecznie, to pamiętajmy – one miną.

Właśnie dla tych trzech nauk ogromnie mnie cieszy ta nagroda. 

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę