Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 340/2016, Poniedziałek 5 grudnia 2016 r., Kryspina i Saby
Opublikowano
Sztuka żeglowania
Tyle się ostatnio trąbi o wskrzeszaniu przyjaźni między określonymi narodami. Jednocześnie akcentuje się wyraźnie, gdzie czai się wróg i które nacje należy omijać szerokim łukiem. Wystarczy jednak na chwilę przekroczyć granice, by zweryfikować te sztuczne i wydumane często poglądy. Wtedy w praniu okazuje się, ile są warte oficjalne deklaracje i obwieszczenia. Ludzie i relacje między nimi dają odpowiedź na to, jak to jest naprawdę między tymi narodami. Szczególny przypadek to żeglarze. Może dlatego właśnie, że podróżują i szukają czegoś za linią horyzontu, mają trochę poszerzone horyzonty.

Nie jest to oczywiście regułą, ale coś w tym jest, że żeglarz z żeglarzem znajdzie szybko wspólny język, niezależnie od tego, jakim językiem się posługuje. Miałem okazję po raz kolejny potwierdzić tę przypadłość, żeglując z kolegami po Adriatyku. W marinach poznaliśmy Niemców, Węgrów, Rosjan i Polaków. Uwe, Zoltan, Jurij i Janusz to wybrane przykłady postaw internacjonalnych. Z pewnością nie jest to próbka reprezentatywna, ale jakieś światło na międzynarodową przyjaźń rzuca. Uwe jest rzeczoznawcą majątkowym, pracuje przy polskiej granicy. Świetnie mówi po polsku. Otwarty i życzliwy człowiek. Niemcy odśpiewali z nami szanty, zaprezentowali nawet własną pieśń żeglarską. Okazali się żywym zaprzeczeniem lansowanej ostatnio teorii o niechęci do Polaków. W Trogirze spotkaliśmy Węgrów. Nie trzeba stawiać pomników, by budować kondycję tej relacji. Zoltan jest producentem wina. Węgrzy są weseli, trudno się z nimi gada, ale na szczęście ktoś kiedyś wymyślił ten język angielski. Uniwersalne pieśni Dylana ułatwiły integrację. Niestety Rosjanie się nie popisali. Grandzili bez umiaru. Wiadomo, co się dzieje, kiedy rum zaszumi w głowie. Bohaterem okazał się Jurij, który zyskał przydomek „Gagarin”. Wiadomo dlaczego. Po prostu potrafił latać. Janusz z czeskiej Pragi od lat jest za granicą. Radykalne poglądy, ale i radość ze spotkania z rodakami. Tym oto sposobem człowiek dowiaduje się więcej o ludziach niż z treści oficjalnych komunikatów. Żeglarze wszystkich krajów łączcie się. Po drodze spotkaliśmy legendarny żaglowiec „Sea Cloud”. Musieliśmy zmienić kurs, by przepłynąć obok i strzelić sobie foty. Wygląda to majestatycznie, kiedy takie cudo, na pełnych żaglach, pruje fale. Powrót do naszej polskiej rzeczywistości działa otrzeźwiająco. Wyraźnie widać wtedy absurdalny wymiar spraw, którymi codziennie jesteśmy dokarmiani. Dzieli się świat i dzieli się Polaków. W ten sposób jedni mają z wiatrem, a inni pod wiatr. Kłania się sztuka żeglowania.

nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę