Życie Podkarpackie nr 48/2016 Życie Podkarpackie nr 48/2016

Życie Podkarpackie - informacje z regionu Przemyśla, Jarosławia, Lubaczowa, Przeworska

Życie.pl, nr 339/2016, Niedziela 4 grudnia 2016 r., Barbary i Piotra
Opublikowano
Słoń (i osioł) a sprawa polska
Ostatnie dni przyniosły kilka zdarzeń, których wspólnym mianownikiem jest zoo. Najpierw była śmieszno-straszna historia z poznańskimi osiołkami, których życie intymne zostało wydobyte na światło dzienne przez lokalną polityczkę.

Wystosowała ona protest do odpowiednich władz, w którym ubolewała nad faktem, iż zwiedzający ogród są narażeni na widok owych kłapouchów folgujących swej naturze. Przerażeni szefowie poznańskiego zoo natychmiast rozdzielili ową chutliwą parę, choć żyła ona razem już dobre kilka lat. Jednak potem ktoś poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że osły nie podlegają przecież ludzkiej moralności (a tym bardziej moralności wg pani Dulskiej) i koniec końców pozwolono obu stworzeniom połączyć się na nowo. Choć być może stało się tak tylko dlatego, że sprawa okazała się głośna w Polsce i za granicą, a ironiczne komentarze względem stróżów oślej przyzwoitości płynęły przez świat miażdżącą falą.

Potem pojawiła się kwestia słonia w tym samym ogrodzie zoologicznym, który miał jakoby wykazywać skłonności homoseksualne, co wzbudziło niepokój innego lokalnego polityka. Tu też śmiechu było co niemiara, bo obraz zatroskanego o moralność publiczną radnego, który rad by zasłonić przed oczami – nie tylko dziecięcymi – powolnego swoim instynktom zwierzaka, był jednym z najbardziej kuriozalnych widowisk nawet w naszej, nawykłej przecież do kretynizmu telewizji.

Tu oczywiście problem był politycznie poważniejszy, bo słoń nie tylko nie spełniał pokładanych w nim oczekiwań (miał być nie lada atrakcją ogrodu), ale też hardo grał na nosie tropicielom ideologii gender. Problem jest na razie nierozwiązany, bo z tego, co wiem, słoń został poddany obserwacji, która ma zdecydować o jego dalszym losie.

Można by tu oczywiście bez końca stroić sobie żarty z poznańskich radnych, ale w obu tych przypadkach jest coś nieskończenie smutnego. Już nawet nie chodzi mi o sam fakt przetrzymywania tych Bogu ducha winnych stworzeń w niewoli (choć to w gruncie rzeczy powód do wstydu dla ludzi). Dojmująco przykre jest, że traktowane są owe zwierzęta jak niewygodny fakt, naruszający jakąś kompletnie fikcyjną, ideologiczną wizję świata, w którym prawda, nauka, a nawet zdrowy rozsądek są za nic. I to nie pojedynczy przypadek, ale coraz powszechniejsza tendencja...

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że nie tylko poznańscy decydenci, ale i inni lokalni lub krajowi politycy przeczytają w międzyczasie słynne opowiadanie Mrożka o pewnym innym słoniu i wyciągną z niego wnioski. I spuszczą trochę powietrza z balona.

0 Komentarzy
user
skomentuj
Komentujesz jako:
nr 48/2016
E-wydanie
elektroniczna wersja
"Życia Podkarpackiego"
w formacie PDF
przeglądaj
Przejdź na wersję Premium
dostęp do pełnych wersji artykułów
e-wydanie
prenumerata wydania papierowego
sprawdź wersję Premium
Sonda
Prezenty z okazji mikołajek lub pod choinkę...
  • Kupuję on-line
  • Wynajduję w małych sklepikach lub centrach handlowych
  • Stawiam na bony podarunkowe
  • Sam tworzę