Dzisiaj jest środa, 8 września, 2010
Przemyśl

Mieszkanie na ostatnim piętrze punktowca przy Glazera 5 stanęło w płomieniach w piątkowe popołudnie, 29 stycznia. W mieszkaniu była wówczas piątka dzieci. Straż pożarną zaalarmowała najstarsza, dwunastoipółletnia Marysia. Ze straży zgłoszenie dotarło także do policji, a jeden z policyjnych patroli był akurat w pobliżu. St. sierż. Stanisław Trojnar i sierż. sztab. Piotr Kowal po otrzymaniu takiej informacji, przedzierając się przez kłęby dymu, szybko wbiegli na górę. Przed drzwiami mieszkania znaleźli siedmioletniego chłopczyka. Jeden z policjantów zniósł go na dół, ale dziecko mówiło coś o rodzeństwie, więc drugi z funkcjonariuszy wszedł do płonącego mieszkania. W środku nie było już nikogo. Okazało się, że trójka rodzeństwa wydostała się wcześniej z mieszkania, wynosząc najmłodszą, dwumiesięczną dziewczynkę. Na miejscu chwilę później byli już strażacy i przystąpili do gaszenia pożaru.
Dzieci opuściły szpital
Pięcioro dzieci w wyniku pożaru znalazło się w szpitalu. – Dzieci są zdrowe, nie mają żadnych obrażeń. Nawdychały się jedynie dymu i w szpitalu są na obserwacji. To zdarzenie na pewno mocno je wystraszyło – powiedziała nam jeszcze w ubiegłym tygodniu doktor Ewa Śliwińska z Oddziału Chorób Dziecięcych Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu, która przyjmowała dzieci przywiezione przez karetki pogotowia. Nie udało nam się porozmawiać z Marysią, która zachowała zimną krew i zaalarmowała straż pożarną. O to, by nie rozmawiać z dziećmi, prosiła ich matka. Sama też nie chciała rozmawiać z mediami. W poniedziałek po południu dzieciaki, po trzydniowej obserwacji opuściły szpital. To jednak nie koniec kłopotów, bowiem mieszkanie po pożarze na razie nie nadaje się do użytku.
2010-02-03 10:53
Spłonęło mieszkanie na czwartym piętrze bloku przy ulicy Glazera
Pięcioro dzieci uratowało się z płomieni
Pięcioro dzieci w wieku od 2 miesięcy do 12 lat trafiło do szpitala w wyniku pożaru, który wybuchł w mieszkaniu na czwartym piętrze bloku na osiedlu Glazera. Na szczęście żadne z nich nie odniosło obrażeń.

fot.H. Lewkowicz
– Dzieci nie mają obrażeń, w szpitalu były na obserwacji – mówi Ewa Śliwińska, lekarz z Oddziału Chorób Dziecięcych przemyskiego szpitala.
Dzieci opuściły szpital
Pięcioro dzieci w wyniku pożaru znalazło się w szpitalu. – Dzieci są zdrowe, nie mają żadnych obrażeń. Nawdychały się jedynie dymu i w szpitalu są na obserwacji. To zdarzenie na pewno mocno je wystraszyło – powiedziała nam jeszcze w ubiegłym tygodniu doktor Ewa Śliwińska z Oddziału Chorób Dziecięcych Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu, która przyjmowała dzieci przywiezione przez karetki pogotowia. Nie udało nam się porozmawiać z Marysią, która zachowała zimną krew i zaalarmowała straż pożarną. O to, by nie rozmawiać z dziećmi, prosiła ich matka. Sama też nie chciała rozmawiać z mediami. W poniedziałek po południu dzieciaki, po trzydniowej obserwacji opuściły szpital. To jednak nie koniec kłopotów, bowiem mieszkanie po pożarze na razie nie nadaje się do użytku.
1 2
lew
Komentarze (320) |
+DODAJ swój komentarz |
W SKRÓCIE
06 września, 18:45
01 września, 9:42
01 września, 8:49
30 sierpnia, 18:51
25 sierpnia, 9:52
23 sierpnia, 18:17
20 sierpnia, 16:56
19 sierpnia, 11:41
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
CMS & design © 2007-2010 by Biznesmed. Wszelkie prawa zastrzeżone.








