Dzisiaj jest środa, 8 września, 2010
Przemyśl

więcej zdjęćTo jedno zdanie w noc z wtorku na środę rozpętało w Przemyślu telefoniczną burzę. Kilka dni później do prokuratury trafiło zawiadomienie o przestępstwie, sygnowane przez miejscowych działaczy PiS. Wyjaśnijmy: afera dotyczy wpływów biznesmenów z branży hazardowej na czołowych polityków kraju, głównie z PO. Wymieniani z nazwiska panowie to biznesmen Jan Kosek i polityk PO Zbigniew Chlebowski – obaj są bohaterami hazardowego serialu, który śledzi cała Polska od kilku miesięcy.
Czy chodzi o salon gier, który 3 września 2009 roku doczekał się po raz pierwszy w dziejach miasta pozytywnej opinii lokalizacyjnej?* Wszystkie wcześniejsze próby wejścia do Przemyśla, podejmowane przez firmy parające się hazardem nawet kilka razy do roku, spełzały na niczym. Czy w Przemyślu rządziła prawica, czy lewica – każdy wniosek o pozytywną opinię miejscowego samorządu był przez radnych odrzucany. Uchwała z 3 września początkowo przeszła bez echa (równolegle toczyły się znacznie bardziej spektakularne boje o tzw. Narodnyj Dom). Po kilkunastu dniach radni PiS zwołali konferencję prasową i oświadczyli, że sprawa przemyskiego salonu jest mocno podejrzana. – Dziwnym trafem „za” głosowali radni, którzy w poprzednich latach byli niechętni hazardowi, a ci, którzy ostro mu się sprzeciwiali, zaledwie wstrzymali się od głosu... Dlaczego? Co się takiego stało, że zmienili zdanie?... – pytali. Odpowiedzi nie było, a cała sprawa wyglądała bardziej na polityczną przepychankę niż na prawdziwą aferę. Dopiero ubiegłotygodniowe zeznania byłego szefa CBA potwierdziły zasadność podejrzeń. – Mieliśmy rację! – mówi radna Lucyna Podhalicz (PiS).
2010-01-27 11:51
Wątek przemyski w zeznaniach byłego szefa CB przed sejmową komisją hazardową
Afera naciskowa
„Pan Kosek chce otworzyć w Przemyślu kasyno i jedzie na spotkanie z radnymi. Wcześniej prosi pana Chlebowskiego, żeby go zaanonsował i zrobił w mieście dobry klimat” – to fragment ubiegłotygodniowych zeznań byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego przed hazardową komisją śledczą.

fot. Ł. Mendychowski
Pozytywną opinię dla salonu gier radni przegłosowali w dniu, kiedy wszyscy zaaferowani byli sporem o zwrot ukraińskiego Narodowego Domu. Zwolennicy spiskowej teorii twierdzą, że nieprzypadkowo „uchwałę salonową” wprowadzono do porządku obrad tej sesji – po to, żeby przeszła niezauważona...
więcej zdjęćCzy chodzi o salon gier, który 3 września 2009 roku doczekał się po raz pierwszy w dziejach miasta pozytywnej opinii lokalizacyjnej?* Wszystkie wcześniejsze próby wejścia do Przemyśla, podejmowane przez firmy parające się hazardem nawet kilka razy do roku, spełzały na niczym. Czy w Przemyślu rządziła prawica, czy lewica – każdy wniosek o pozytywną opinię miejscowego samorządu był przez radnych odrzucany. Uchwała z 3 września początkowo przeszła bez echa (równolegle toczyły się znacznie bardziej spektakularne boje o tzw. Narodnyj Dom). Po kilkunastu dniach radni PiS zwołali konferencję prasową i oświadczyli, że sprawa przemyskiego salonu jest mocno podejrzana. – Dziwnym trafem „za” głosowali radni, którzy w poprzednich latach byli niechętni hazardowi, a ci, którzy ostro mu się sprzeciwiali, zaledwie wstrzymali się od głosu... Dlaczego? Co się takiego stało, że zmienili zdanie?... – pytali. Odpowiedzi nie było, a cała sprawa wyglądała bardziej na polityczną przepychankę niż na prawdziwą aferę. Dopiero ubiegłotygodniowe zeznania byłego szefa CBA potwierdziły zasadność podejrzeń. – Mieliśmy rację! – mówi radna Lucyna Podhalicz (PiS).
oh
Komentarze (9) |
+DODAJ swój komentarz |
W SKRÓCIE
06 września, 18:45
01 września, 9:42
01 września, 8:49
30 sierpnia, 18:51
25 sierpnia, 9:52
23 sierpnia, 18:17
20 sierpnia, 16:56
19 sierpnia, 11:41
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
CMS & design © 2007-2010 by Biznesmed. Wszelkie prawa zastrzeżone.








