Dzisiaj jest piątek, 3 września, 2010
Przemyśl

Pan wie co to znaczy żyć w bezdomności.
– W moim przypadku spowodowała to choroba alkoholowa. Po wypadku nie mieli co ze mną zrobić i wysłali mnie do schroniska Brata Alberta w Łodzi. Nie czułem się jednak tam dobrze. Nie umiałem się tam odnaleźć. Już wtedy wiedziałem, że chcę z tego wyjść. Status bezdomnego miałem dwa i pół roku. Odszedłem z tamtego schroniska i pojechałem do Wrocławia. W międzyczasie byłem jeszcze u Kotańskiego w Warszawie.
We Wrocławiu poszedł pan na terapię.
– Wiedziałem, że chcę być innym człowiekiem. I taki cel sobie postawiłem.
Jak przestał pan pić?
– Dopiero niedawno, w dziesiątą rocznicę mojego życia w trzeźwości uświadomiłem sobie ten paradoks. Szedłem po ćwiartkę, bo więcej nie miałem pieniędzy. Okazało się jednak, że szedłem po to, by przestać pić. Wszedłem do otwartego kościoła. Nie powiem, żebym się modlił wtedy, bo wtedy już chyba nie pamiętałem pacierza. Podszedł do mnie ksiądz, który był opiekunem grupy AA. Porozmawiał ze mną, dał mi jedzenie i adres grupy, do której mam się zgłosić. I ja już po tę ćwiartkę nie poszedłem. Był 6 sierpnia...
Wierzy pan, że to Opatrzność kierowała pana krokami?
– Mówię zawsze, że Siła Wyższa nade mną czuwała. Potem postawiłem sobie taki cel, żeby kiedy już rozpocznę pracę, najpóźniej po drugiej wypłacie, pójść na sublokatorkę. I tak się stało. Zacząłem pracować w kuchni, tam u Brata Alberta i tam pracuję do dziś. Działam też w ruchu AA i tego się nigdy nie wyrzeknę.
2009-10-28 11:45
Rozmowa z Wiesławem Pietrzakiem, byłym bezdomnym, odtwórcą głównej roli w filmie w filmie "Skopani"
Poszedłem po ćwiartkę i przestałem pić
Wiesław Pietrzak – łodzianin, były bezdomny i alkoholik. Zagrał w filmie Skopani, którego projekcja w Centrum Kulturalnym zainaugurowała obchody XXII Międzynarodowego Dnia Walki z Ubóstwem w Przemyślu, obchodzonym 20 października. Wiesław Pietrzak był gościem w Przemyślu.

fot.H. Lewkowicz
Wiesław Pietrzak był bezdomnym alkoholikiem. Dziś pomaga innym radzić sobie z tym problemem.
– W moim przypadku spowodowała to choroba alkoholowa. Po wypadku nie mieli co ze mną zrobić i wysłali mnie do schroniska Brata Alberta w Łodzi. Nie czułem się jednak tam dobrze. Nie umiałem się tam odnaleźć. Już wtedy wiedziałem, że chcę z tego wyjść. Status bezdomnego miałem dwa i pół roku. Odszedłem z tamtego schroniska i pojechałem do Wrocławia. W międzyczasie byłem jeszcze u Kotańskiego w Warszawie.
We Wrocławiu poszedł pan na terapię.
– Wiedziałem, że chcę być innym człowiekiem. I taki cel sobie postawiłem.
Jak przestał pan pić?
– Dopiero niedawno, w dziesiątą rocznicę mojego życia w trzeźwości uświadomiłem sobie ten paradoks. Szedłem po ćwiartkę, bo więcej nie miałem pieniędzy. Okazało się jednak, że szedłem po to, by przestać pić. Wszedłem do otwartego kościoła. Nie powiem, żebym się modlił wtedy, bo wtedy już chyba nie pamiętałem pacierza. Podszedł do mnie ksiądz, który był opiekunem grupy AA. Porozmawiał ze mną, dał mi jedzenie i adres grupy, do której mam się zgłosić. I ja już po tę ćwiartkę nie poszedłem. Był 6 sierpnia...
Wierzy pan, że to Opatrzność kierowała pana krokami?
– Mówię zawsze, że Siła Wyższa nade mną czuwała. Potem postawiłem sobie taki cel, żeby kiedy już rozpocznę pracę, najpóźniej po drugiej wypłacie, pójść na sublokatorkę. I tak się stało. Zacząłem pracować w kuchni, tam u Brata Alberta i tam pracuję do dziś. Działam też w ruchu AA i tego się nigdy nie wyrzeknę.
1 2
lew
Komentarze (0) |
+DODAJ swój komentarz |
W SKRÓCIE
01 września, 9:42
01 września, 8:49
30 sierpnia, 18:51
25 sierpnia, 9:52
23 sierpnia, 18:17
20 sierpnia, 16:56
19 sierpnia, 11:41
18 sierpnia, 10:48
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
CMS & design © 2007-2010 by Biznesmed. Wszelkie prawa zastrzeżone.








