Dzisiaj jest środa, 8 września, 2010
Jarosław
.jpg&action=galerie)
więcej zdjęćWe wtorek (26 stycznia) widzieli ją mieszkańcy Woli Węgierskiej, w środę przyszła do Węgierki, w czwartek podeszła pod pasiekę Piotra Blajera w Chorzowie. – Dostałem telefon od kolegi, że w kierunku mojej pasieki idzie niedźwiedź. I rzeczywiście, w sadzie u sąsiada najadł się jabłek i odpoczywał. Był tak zdesperowany i głodny, że gotów był podejść pod dom. Ale wystraszyli go ludzie, każdy chciał zdjęcie misia – opowiada właściciel największej pasieki w okolicy. To on powiadomił policję i służby leśne. – Mam w tej okolicy czterysta uli, gdyby niedźwiedź wkradł się do jednej z pasiek, przez najbliższe pół roku, zamiast pszczołami, zająłbym się załatwianiem odszkodowania.
W czwartek po południu do Chorzowa przybyli funkcjonariusze policji, straży pożarnej i służb weterynaryjnych. Misia chcieli zwabić na polędwicę, rozłożyli ją na skraju lasu, ale ten mięsa nie zjadł. W piątek rano rozpoczęły się poszukiwania. Około godziny 9.30 zwierzę wróciło do Chorzowa i skryło się w zagajniku przy wjeździe do wioski. Strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu oraz z OSP w Pruchniku otoczyli zagajnik. – Zwierzę w ogóle nie przejmuje się ludźmi. Wygląda na to, że wcześniej przebywało w ich towarzystwie – mówił w trakcie akcji dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk, który do usypiania misia przyjechał aż z Lutowisk. Służby weterynaryjne nauczone doświadczeniem usypiania niedźwiedzia w Przemyślu, zamówiły specjalny środek usypiający. – W Przemyślu użyto zwykłego naboju do usypiania zwierząt gospodarskich, dlatego nie zadziałał od razu. My zamówiliśmy specjalny nabój do usypiania dzikich zwierząt. Zostanie przywieziony z Dębicy – mówił w piątek rano powiatowy lekarz weterynarii Janusz Strokoń z Jarosławia.
2010-02-03 11:22
CHORZÓW (gm. Roźwienica): Niedźwiedzica Turnica wróciła w nasze strony, przy usypianiu postraszyła łowczych
Miś szukał jedzenia
Młoda niedźwiedzica, która trzy tygodnie temu podeszła pod rogatki Przemyśla, w ubiegłym tygodniu szukała jedzenia pod Pruchnikiem. W piątek została uśpiona i trafiła do kliniki zwierzęcej. Do czasu podjęcia decyzji o jej przyszłości będzie tam dokarmiana i obserwowana.
.jpg&action=galerie)
fot. E. Kłak-Zarzecka
Strzały rozjuszyły zwierzę. Trafione zastrzykiem pobiegło za łowczymi.
więcej zdjęćW czwartek po południu do Chorzowa przybyli funkcjonariusze policji, straży pożarnej i służb weterynaryjnych. Misia chcieli zwabić na polędwicę, rozłożyli ją na skraju lasu, ale ten mięsa nie zjadł. W piątek rano rozpoczęły się poszukiwania. Około godziny 9.30 zwierzę wróciło do Chorzowa i skryło się w zagajniku przy wjeździe do wioski. Strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu oraz z OSP w Pruchniku otoczyli zagajnik. – Zwierzę w ogóle nie przejmuje się ludźmi. Wygląda na to, że wcześniej przebywało w ich towarzystwie – mówił w trakcie akcji dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk, który do usypiania misia przyjechał aż z Lutowisk. Służby weterynaryjne nauczone doświadczeniem usypiania niedźwiedzia w Przemyślu, zamówiły specjalny środek usypiający. – W Przemyślu użyto zwykłego naboju do usypiania zwierząt gospodarskich, dlatego nie zadziałał od razu. My zamówiliśmy specjalny nabój do usypiania dzikich zwierząt. Zostanie przywieziony z Dębicy – mówił w piątek rano powiatowy lekarz weterynarii Janusz Strokoń z Jarosławia.
ekz, lew
Komentarze (6) |
+DODAJ swój komentarz |
W SKRÓCIE
06 września, 18:45
01 września, 9:42
01 września, 8:49
30 sierpnia, 18:51
25 sierpnia, 9:52
23 sierpnia, 18:17
20 sierpnia, 16:56
19 sierpnia, 11:41
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE
CMS & design © 2007-2010 by Biznesmed. Wszelkie prawa zastrzeżone.








